Skip to content

„Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka” S. Aleksiejewicz [recenzja]

„Historia jest ucieleśnieniem różnych idei. Nie ludzie ją piszą, ale czas. A ludzka prawda to kołek, na którym każdy wiesza swój kapelusz”.

pobrane (2)

 

Każda z książek Swietłany Aleksijewicz to właśnie taki kołek pełen rozmaitych kapeluszy. Bohaterowie wchodzą, opowiadają swoją historię, a autorka słucha. Wraz z nią słucha czytelnik… Słucha o wojennych losach kobiet i dzieci, o wojnie w Afganistanie, o katastrofie czarnobylskiej, o upadku ZSRR.

Swoimi reportażami Swietłana Aleksijewicz chroni od zapomnienia prostego człowieka i jego skomplikowaną historię. Autorka jak konferansjer zapowiada we wstępie występ chóru głosów ludzi ukrytych poza marginesami oficjalnej historii. Tych, którzy ją tworzyli i przeżywali. Chór rozczarowanych i oszukanych ludzi radzieckich. Nie są to wybitni historycy, znawcy epoki, ale ludzie, którzy w niej żyli, widzieli, słyszeli, czuli i pamiętają. W swojej recenzji ja również oddam im głos, bo jeśli oni nie będą w stanie przekonać was do przeczytania tej książki, to ja tym bardziej.

„Czasy secondhand” – to obraz przejścia od epoki Gorbaczowa do epoki Jelcyna. Dla jednych katastrofa, zdrada, koniec imperium. Dla drugich początek nowej epoki, wolność i bogactwo. Dla wszystkich – koniec Związku Radzieckiego. Wraz z upadkiem ZSRR i idei komunistycznych, upadli też ludzie radzieccy. Wielu z nich nigdy się nie podniosło. Nie znieśli życia w nowej rzeczywistości. Koniec imperium był dla nich końcem świata. Odbierali sobie życia, które obiecywali poświęcić w imię partii i idei. Ale wielu też przeżyło, tęskniąc za tym co zostało im odebrane. Z poczuciem krzywdy i osamotnienia, wyśmiani i oszukani, żyją wspomnieniem przeszłości wielkiej Rosji radzieckiej, czasów równości, zwycięstwa i braterstwa. Jak mówi jedna z bohaterek książki: „Nie nadążam… Jestem z tych, którzy nie nadążają… Z pociągu, który jechał do socjalizmu, wszyscy szybko przesiadają się do tego, który pędzi w stronę kapitalizmu. Ja się spóźniam… Śmieją się z „sowka”, że bydło, że frajer. Ze mnie się śmieją…”.

Za czym tęsknią? W oczach całego świata ZSRR to terror, strach, łagry, śmierć i Stalin. Ale dla ludzi radzieckich to była Ojczyzna ­­– dumna, silna, wielka. „W tamtym życiu wszystko było proste: jedna para butów na wszystkie pory roku, jedna kurtka, jedne spodnie. Wychowywano nas jak młodych wojowników w dawnej Sparcie. Jeśli Ojczyzna każe, możemy nawet siąść na jeża”. Uczono ich słuchać, ale nie myśleć i decydować, dlatego tak wielu z nich nie było w stanie udźwignąć wolności. Pieniądz, który przez całe ich życie nie miał wartości, nagle stał się jedynym celem: „Nie ma już żadnych wartości poza kabzą. A ja? Ja jestem nędzarką, wszyscy jesteśmy nędzarzami. Całe moje pokolenie… dawni ludzie radzieccy… Żadnych kont, żadnych nieruchomości. Rzeczy mamy też radzieckie – nikt nie dałby za to kopiejki”. Homo sovieticus niezdolny do zrozumienia idei kapitalizmu klepał biedę, podczas gdy sprytniejsze jednostki, które szybciej zaadaptowały się do nowej rzeczywistości, zdobywały bogactwo. Dziś nowyje russkije, mafia, oligarchia, złodzieje, łapówkarze i „cinkciarze”. W świadomości prostych ludzi to oni rozkradli kraj, zdradzili go i sprzedali za  „dżinsy, marlboro i gumę do żucia”.

Swietłana Aleksijewicz przedstawia historię wielkiego kraju. Nie są to jednak suche fakty, ale wspomnienia, które często wymagają pogłębionej interpretacji. Ze wszystkich tych wspomnień wyłania się kolejne oblicze Rosji. Składa się na nie mozaika obrazów, których nie zatarł czas symboli i alegorii – lemoniada, flakon polskich perfum, pierwsze jeansy „z metką” czy „życie w kuchni”. „Mieszkaliśmy w kuchni… Cały kraj tak mieszkał… Siedzimy u kogoś, pijemy wino, słuchamy piosenek, rozmawiamy o wierszach. Otwarta puszka konserw, pokrajany czarny chleb. Wszyscy czują się dobrze”.

W wielu rosyjskich domach kuchnia nadal odgrywa ważną rolę w życiu rodzinnym i towarzyskim. Być może jest to jakaś pozostałość po czasach radzieckich. Reminiscencja dawnego poczucia bezpieczeństwa i wspólnoty, kiedy wszyscy byli „swoi”. Zanim kraj podzielił się na Gruzinów, Ormian, Abchazów i Rosjan. Kiedy „wszyscy mieli jedną narodowość – wszyscy byli ludźmi radzieckimi, wszyscy znali rosyjski”.

 

Po upadku komunizmu Rosja podzieliła się na zawsze nie tylko narodowościowo. Moskwa tkwi głęboko w czasach drapieżnego kapitalizmu, ale prowincje, małe miasteczka i wsie tęsknią za Stalinem, za partią, za Związkiem Radzieckim. Podzieliły się również rodziny. Dzieci nie rozumieją rodziców, śmieją się z ich idei i wartości, jakie wyznawali. Syn śmieje się, czytając „Archipelag GUŁAG”, a ojciec wie, że na tej płaszczyźnie zawsze będą sobie obcy: „On nigdy nie zrozumie mnie ani mojej matki, bo ani dnia nie przeżył w Związku Radzieckim. Ja… mój syn… i moja matka… Każde z nas żyje w innym kraju, choć niby wszyscy w Rosji „.

ZSRR już nie ma, ale homo sovieticus nie jest reliktem przeszłości, a idee komunistyczne są nadal żywe. Dlaczego tak wielu ludzi jeszcze wzdycha do władzy radzieckiej? „Jeszcze się komunizmu nie wyrzekliśmy. Próżne nadzieje. Świat też go się nie wyrzekł. Człowiek zawsze będzie marzył o Mieście Słońca. Jeszcze chodził w skórze, jeszcze mieszkał w jaskini, a już pragnął sprawiedliwości. Niech pani sobie przypomni radzieckie pieśni i filmy… Jakie tam są marzenia! Jaka wiara…”

Gdyby Boga nie było, człowiek by go wymyślił. Ludzie muszą w coś wierzyć. Dzięki temu ich życie ma sens. Tak samo jest z ideą. Komunizm w swojej doskonałej formie nie ma nic wspólnego ze stalinizmem. To równość, sprawiedliwość, braterstwo i wspólnota. Żadnych podziałów na biednych i bogatych, tylko człowiek prosty i szary, ale dumny.„Nie tak jak teraz: jeden się skarży, bo zupa za cienka, drugi – bo brylant za mały”.

Czytając „Czasy secondhand”, można zagłębić się (a przynajmniej spróbować) w mentalność rosyjską. Nie mówię tu o zrozumieniu jej, bo nie wiem czy jest to w ogóle możliwe. Już Tiutczew pisał, że Rosję się czuje, a nie rozumie, a jedna z bohaterek książki mówi: „Tylko człowiek radziecki może zrozumieć człowieka radzieckiego”. Można bez końca szukać odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego bycie wolnym okazało się, dla niektórych zbyt ciężkie?” Dużo cięższe niż życie w obawie przed aresztowaniem czy zesłaniem. Już Dostojewski w „Przypowieści o Wielkim Inkwizytorze” poruszał ten problem, jakby dając do zrozumienia, że ludzie nie dojrzeli jeszcze do wolności, do wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje życie. Rosja przywykła do carów, do brutalnych idei, do władzy trzymającej ją za gardło, do walki. Ludzie zapomnieli o tym jak żyć w czasach pokoju i wciąż czekają na odrodzenie kraju, którego nie ochronili. Potwierdzenie tego widzimy także dzisiaj.

U Swietłany Aleksijewicz w centrum opowieści zawsze stoi człowiek. Każdą książkę tej autorki warto przeczytać, tak jak warto wysłuchać drugiej osoby. Nie będę przekonywać, że to co mówią bohaterowie to prawda, bo sama nie jestem tego pewna. Zamiast tego zakończę dialogiem, który złożyłam z dwóch nie powiązanych ze sobą cytatów, a jednak doskonale podsumowujących współczesną Rosję i jej mieszkańców:

„-W sklepach pełno kiełbasy, ale nie ma szczęśliwych ludzi. Nie widzę takich, którzy by mieli płonące oczy”

„-Bo wszyscy byliśmy potwornie naiwni! Dzielni, uczciwi i naiwni. Myśleliśmy, że kiełbasa wyrasta z wolności. My także ponosimy winę za wszystko, co wydarzyło się potem… Głównym odpowiedzialnym jest oczywiście Jelcyn, ale my też…”

 

Tytuł: „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”

Autor: Swietłana Aleksijewicz

Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne

Rok wydania: 2014

Link do strony wydawnictwa