Skip to content

„Dawid, król Izraela” S. McKenzie [recenzja]

Jedno spojrzenie na okładkę i cóż, niewątpliwie jest to piękny obraz. Przedstawia brodatego króla Dawida, dzierżącego lirę i wznoszącego oczy ku niebu. Surowe oblicze, królewskie szaty, posiwiałe włosy i broda, bogata kolorystyka, miękka kreska – takie imponujące oprawy są już chyba znakiem firmowym Wydawnictwa Poznańskiego.

dawid

Nie dajmy się jednak zwieźć pozorom – czytelnicy nie powinni ulec temu wizerunkowi prawego monarchy o salomonowej mądrości. Nie powinni także sięgać po tę książkę ci, którym zależy na tabloidowej historii ciekawostkowej, pełnej seksu i przemocy. Choć bowiem biografia Dawida istotnie w obie obfituje, a i wielu autorów powieści kryminalnych chciałoby mieć takie pióro, jakim dysponuje profesor McKenzie, Dawid, król Izraela jest książką historyczną, w której wspomniane „seks i przemoc” nie służą taniej sensacyjce.

 

Pozycja wydana została pierwotnie w 2000 roku, zaś po polsku ukazała się czternaście lat później. Autor, Steven L. McKenzie, jest wyspecjalizowanym w dziedzinie biblistyki profesorem w Rhodes College, hebraistą. Dotychczasowe jego liczne publikacje dotyczą przede wszystkim analizy treści i znaczenia ksiąg starotestamentowych, w których wykorzystane zostały również wyniki badań archeologicznych. Jedną z jego ostatnich znaczących prac jest wydana w 2005 roku nakładem Oxford University Press How to Read the Bible: History, Prophecy, Literature—Why Modern Readers Need to Know the Difference and What It Means for Faith Today. Bez wątpienia trudno o lepsze referencje do napisania biografii króla Dawida.

 

Struktura książki jest dobrze przemyślana. Pierwszy rozdział prezentuje archeologiczne źródła wiedzy o Dawidzie lub, ściślej biorąc, o czasach, w których historycy i bibliści umieszczają tego słynnego władcę. W drugim rozdziale skrupulatnie omówiono źródła pisane. Autor przytacza także tezy, przez wielu uznawane za fakt, jakoby niemożliwe było przyjąć, że król Dawid w ogóle istniał jako postać; jedynym źródłem, dowodzącym jego istnieniu, jest wszak Biblia. I choć brak jednoznacznych dowodów archeologicznych, McKenzie stwierdza, iż Dawid był rzeczywistą postacią – aby zaś w pełni zrozumieć, dlaczego autor tak twierdzi, należy zapoznać się z treścią pozostałych dziewięciu rozdziałów.

 

Przygotowanie redakcyjne pozostaje bez zastrzeżeń – jedynym uchwyconym przez recenzenta niedopatrzeniem jest niepoprawna forma zaimka „który” w zdaniu „Poza Mikal, Abigail i Achinoam, które wymienione są w 1 Księdze Samuela, na liście matek synów, które urodziły się Dawidowi w Hebronie (…)” na stronie 212. Podkreślić należy też niełatwe z punktu widzenia tłumacza książki operowanie cytatami biblijnymi, miewającymi rozbieżne numeracje; trudność może też sprawiać dobranie tej z dawniejszych polskich przekładów Biblii, która oddawać ma najlepiej cytowane przez autora starsze przekłady angielskie. Szczęśliwie, tłumacz Mateusz Fafiński spisał się znakomicie.

 

Materiał źródłowy o Dawidzie, pozyskany głównie z analizy Księgi Samuela, Księgi Psalmów, Księgi Kronik, Księgi Królewskiej oraz Historii Deuteronomicznej, uporządkowany został chronologicznie. Śledzimy więc życie najmłodszego z synów Jessego od jego wczesnej młodości i pracy jako pasterz, poprzez niespodziewaną karierę na dworze króla Saula, następnie przygody pośród Filistynów, ostatecznie zaś aż po panowanie Dawida jako króla Izraela i Judy. Bardzo istotny jest rozdział siódmy, w którym zgrabnie zobrazowany został dwór Dawida, Jerozolima i państwo przez króla stworzone i osadzone w bliskowschodniej rzeczywistości. Każdy rozdział zwieńczony został streszczeniem, gdzie podsumowane zostały spostrzeżenia i najważniejsze wnioski – jest to znaczące udogodnienie. Zaprezentowany przez autora w tomie stan badań pochodzi z roku 2000, zdążył się zatem nieco zdezaktualizować. Redaktorzy wersji polskiej postarali się jednak o zamieszczenie krótkiego wykazu najważniejszych i najnowszych prac w języku polskim. Książka opatrzona została indeksem.

 

Warto przed lekturą „Dawida, króla Izraela” zapoznać się ze wskazanymi częściami Starego Testamentu. Choć bowiem autor szeroko cytuje najważniejsze fragmenty oraz sprawnie przeprowadza ich analizę, osoba niezaznajomiona dobrze z najważniejszym źródłem wiedzy, z którego autor korzysta, może poczuć się nieco zdezorientowana.

 

Nie budzi zastrzeżeń metodologia obrana przez McKenziego, którego zamiarem jest czytanie przekazu biblijnego „pod włos” – taka swoista dekonstrukcja ma ujawnić prawdziwy wymiar zdarzeń z obfitującego w przygody życia Dawida, opisywanego wszak przez kronikarzy, dążących do stworzenia apologii. Właśnie tę usilną apologię McKenzie poczytuje za koronny dowód na istnienie Dawida – gdyby człowiek ten nie istniał wcale, po cóż ktokolwiek miałby tworzyć obraz pełnego wad króla, którego należy za wszelką cenę usprawiedliwiać? Trudno nie przyznać autorowi racji.

 

McKenzie zawsze podejmuje się rozwikłania znaczeń antropologicznych i symbolicznych wyrażeń i fraz biblijnych, starannie tłumacząc prawdziwy przekaz kronikarzy, nierzadko nieuchwytny dla laików. Autor nie przejawia na szczęście niepożądanej nadgorliwości w wytykaniu „błędów, kłamstw i zatajeń” autorów tekstów starotestamentowych, będącej przywarą niektórych popularnonaukowych publikacji na temat Biblii. Jest to zasadniczą zaletą książki. Wywody McKenziego przedstawiają w rzetelny sposób realia tamtego okresu i regionu, dając szerszy pogląd na opisywane narody i postacie. Przykładem takiej sprawnej analizy może być zwrócenie uwagi na rzeczywiste wymiary i znaczenie procy, z której wedle przekazu Dawid zabił Goliata z Gat – jak zauważyli i inni autorzy[1], była to niebezpieczna broń w rękach zręcznego wojownika, a kamienie do niej mogły mieć rozmiar piłki do tenisa. Za inny przykład może uchodzić rekonstrukcja znaczenia kąpieli Batszeby czy też rozważanie na temat symbolicznego znaczenia obcięcia płaszcza króla.

 

Wątpliwość wzbudzić mogą co najwyżej pełne przekonania tezy autora, jakoby Dawid w istocie był winien śmierci wszystkich osób, które stanęły mu na przeszkodzie. O ile jednak rzeczywiście mógł być odpowiedzialny za zabicie Saula i Nabala, to trudno nawet tak wyrachowanego króla podejrzewać o nastawanie na życie własnych synów. Nie do końca sprecyzowane jest też stanowisko autora w kwestii analizy fragmentu Pisma Świętego, które mówi o podboju Jerozolimy. Fragment ten, mówiący o „ślepych i kulawych”, jak słusznie McKenzie zauważył, wzbudza od lat dyskusje badaczy; nie został niestety zaprezentowany w książce sposób rozwikłania tej zagadkowej kwestii[2]. Zwraca także uwagę całkowite pominięcie teorii pochodzenia Dawida od Filistynów[3] – widocznie McKenzie nie uznał za zasadne jej przywoływać.

 

Za ubarwiający element książki uznać należy cytaty z dzieł klasycznych i nowoczesnych dotyczące króla Dawida, jak i odwołania do kulturowych, filmowych i literackich wizerunków tej postaci. Wstawki takie odgrywają także inną rolę – autor dowodzi mianowicie, że spośród przeróżnych oblicz Dawida żadne nie jest tak bliskie „oryginałowi”, jak właśnie to biblijne, pełne niedopowiedzeń, sprzeczności i ukrytych znaczeń.

 

Tytuł: „Dawid, król Izraela”

Autor: Steven McKenzie

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Rok wydania: 2015

Link do strony wydawnictwa

[1]    Np. S. Sebag Montefiore, Jerozolima. Biografia, Warszawa 2011, s. 22-23 [przypis]; zob. także artykuł poświęcony procy i procarzom R.E. Dohrenwend, The Sling. Forgotten firepower of antiquity, Journal of Asian Martial Arts × Volume 11 Number 2 – 2002.

[2]    Pominięty został zakaz wstępu do świątyni, jaki dotyczył kulawych i ślepych, a który może prowadzić do interesujących konkluzji, por. H. Muszyński, Jerozolima z czasów Dawida w świetle opisów biblijnych i badań archeologicznych, Warszawskie Studia Teologiczne X/1997, s. 205-210.

[3]    O czym niedawno Ł. Niesiołowski-Spanò, Dziedzictwo Goliata: Filistyni i Hebrajczycy w czasach biblijnych, Toruń 2012, passim.