Skip to content

„Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow” M. Beylin [recenzja]

Alina Szapocznikow – artystka, którą albo się uwielbia, albo nie trawi, jednak nie sposób odmówić jej siły i charyzmy, z jaką brnęła przez częściej niełaskawy dla niej los. Marek Beylin nie mógł chyba wybrać trafniejszego określenia dla biografii rzeźbiarki. Ferwor – to doskonałe słowo dla pędu i zapalczywości, z jakim żyła i tworzyła jedna z najpiękniejszych artystek powojennej Polski, w której kochała się połowa artystycznej Warszawy.

small_Beylin__Ferwor_-_ok_adka_96_dpi

Artystka pochodząca z żydowskiej rodziny i urodzona w 1926 roku przeżyła wszystkie okropności wojny. Była więziona na Pawiaku, a potem przetransportowana do obozu w Auschwitz, z którego została szczęśliwie uwolniona. Te przeżycia młodości odcisnęły ogromne piętno na jej twórczości, wspomnę tutaj chociażby doskonałą pracę „Ekshumowany”, przejmującą nawet osoby nieznające biografii artystki swoim zarówno dosłownym jak i podskórnym zniszczeniem człowieczeństwa w jednostce. Jednak wszystkie te doświadczenia sprawiły, że Alina Szapocznikow stała się wyjątkowo silną i pewną swego kobietą, a sztuka stała się dla niej formą praktykowanej przez całe życie terapii.

Autor książki, Marek Beylin bardzo trafnie i z odpowiednią dozą delikatności opowiedział ten niełatwy życiorys, który częściej jednak obfitował w dramatyczne wydarzenia aniżeli szczęśliwe, beztroskie momenty. Udało mi się jednak odnaleźć dobry balans między ciemnymi stronami biografii rzeźbiarki i tymi obfitującymi w sukcesy zarówno zawodowe, jak i rodzinne. Należy przyznać, że artystka miała kilka bardzo kontrowersyjnych momentów w życiu, szczególnie tym prywatnym. Wielkim atutem publikacji jest to, że autor nie stara się rozpościerać nad swoją bohaterką sądów moralnych, a jedynie stawiając się w roli obserwatora z dużą dawką subtelności przedstawia nam fakty, do jakich udało mu się dotrzeć w procesie badawczym i na podstawie znanych mu źródeł.

Ferwor. Zycie Aliny Szapocznikow zawiera również szereg przepięknych fotografii, bezcennych z punktu widzenia odbiorcy. Nie brak w niej także informacji z drugiej ręki – mam na myśli plotki o artystce odnalezione w listach czy opowiedziane przez żyjących członków jej rodziny i przyjaciół doskonale dopełniają obraz artystki jako polskiej femme fatale, którą z pewnością była Alina Szapocznikow, wodząca mężczyzn za nos i bardzo kochliwa.

Osobiście uważam, że należy również bić pokłony przed wydawcą za poniekąd odważną decyzję dotyczącą okładki książki. Stanowi ją bardzo urocze i wdzięczne zdjęcie artystki przy pracy, jednak nie zawiera ona żadnej informacji o tytule czy nawet autorze, tę odnaleźć możemy dopiero na grzbiecie publikacji. Dopełnieniem, również ciekawym graficznie, jest obwoluta, na której już znajdują się wspomniane przeze mnie dane. Zwykle obwoluta jest elementem, który po czasie ginie lub po prostu niszczeje i zostaje wyrzucona. Biorąc pod uwagę, że i ta pewnie podzieli taki los, a wtedy okładka zostanie bez wytłumaczenia pozostaje pytanie czy wtedy książka będzie równie atrakcyjna?

Dzieło Marka Beylina pozostawiam tym, którzy chcieliby w przyjemny sposób poszerzyć swoją wiedzę o ważnej, a chyba obecnie spychanej nieco na marginesy, polskiej artystce. Chociaż nie odmówiłabym jej również tym, którzy nie spotkali się wcześniej z jej nazwiskiem. Z własnego doświadczenia wiem, że jedno spotkanie tête-à-tête z jakimś jej dziełem budzi takie pokłady ciekawości, że nie sposób ich nie zaspokoić, a cóż mogłoby to uczynić lepiej niż dobra lektura?

Tytuł: „Ferwor. Życie Aliny Szapocznikow”

Autor: Marek Beylin

Wydawnictwo: Wydawnictwo Karakter

Rok wydania: 2015

Link do strony wydawnictwa