Skip to content

Gorsza płeć, czyli kobieta i jej zdrowie w nowożytności

Kobieta przyczyniała się do wszelkiego zła. To mężczyzna stał najwyżej w hierarchii. Tak uważano przez lata.

Gorsza płeć

Kobieta to zła istota, która została skazana na comiesięczne krwawienie. Ideałem przez wieki był mężczyzna. Nie rozumiano, że pod względem anatomicznym kobieta i mężczyźni różnią się od siebie. A raczej rozumiano jedynie różnice zewnętrzne, lecz i tak nadal przedstawicielki płci pięknej należały do gorszej grupy społecznej. Z kolei kobiece narządy płciowe traktowano jako „niepełne” męskie. Nawet w momencie dokonywania sekcji zwłok (choć przez wieki było to zakazane) nadal uważano, że to mężczyzna jest ideałem. Ponadto anatomia, zdaniem mężczyzn, wskazywała, iż kobiety zdane były jedynie do rodzenia dzieci i zajmowania się domem. Nawet pod względem umysłowym miały być gorsze od mężczyzn.

W związku z tym, iż kilka wieków zajęło zbadanie anatomiczne i biologiczne kobiet, leczono je tak jak mężczyzn, bo przecież zdaniem lekarzy brakowało różnic między przedstawicielami dwóch płci. Ponadto wskazywano na pojawianie się problemów zdrowotnych w związku z występowaniem w organizmie czterech płynów określanych jako „humory”: krew, śluz, żółź i czarna żółć. Choroba zaczynała się, gdy poziom co najmniej jednego z tych płynów odstępował od równowagi. Zdaniem uczonych z zamierzchłych epok u kobiet dominowały krew i śluz, co też miało skutkować m.in. mniejszą skłonnością do łysienia. Ponadto to one kształtowały charakter kobiet – popadały z melancholii w zachwyt i odwrotnie. Uważano je za niestabilne emocjonalnie, zatem mężczyźni nie widzieli ich na tronach.

Rycina z kobiecą anatomią z XVII w. (źródło: www.pinterest.com)
Rycina z kobiecą anatomią z XVII w. (źródło: www.pinterest.com)

Macica winna złemu samopoczuciu i chorobom

Macica to narząd posiadany jedynie przez kobiety, który predestynuje je do rodzenia dzieci, czyli do spełniania swojej najważniejszej roli. A sam fakt zapłodnienia nieraz opisywano jako połączenie krwi kobiety i mężczyzny właśnie w macicy. Tak postrzegano to przez wieki. Jednak prócz tego, że stanowi ona „dom” dla nowego życia, według nowożytnych lekarzy postrzegano ją jako źródło chorób. Denis Diderot twierdził, iż macica wpływała na nastrój każdej kobiety. Również organ ten powodował powstanie opuchlizny czy rozdęcia, a nie mówiąc już o problemach układu rozrodczego. Oczywiście w nowożytności nie znano takich chorób, jak rak szyjki macicy czy piersi. W pewnym momencie kobieta zaczynała czuć się źle, a nikt nie znał powodu. Po kilku lub kilkunastu tygodniach umierała. Nikt nie zastanawiał się „dlaczego”. Nikogo to nie interesowało. Liczył się fakt, iż umarła. Jej bliscy mogli tylko modlić się o to, by została zbawiona po śmierci i dostała się do nieba. Prawdopodobnie na raka szyjki macicy zmarła Barbara Radziwiłłówna. Gdy guz pękł i pojawiła się cuchnąca wydzielina, wszyscy ją opuścili (prócz Zygmunta Augusta). Choroby nowotworowe pojawiały się znikąd, lecz w nowożytności nikt o nich nie wiedział. Niestety niski poziom wiedzy o leczeniu, jak i kobiecej anatomii oraz nieprzestrzeganie higieny osobistej czy częste porody wpływały na nieskuteczne leczenie wszelkich chorób.

Inną kobiecą dolegliwością były bóle głowy, migreny oraz omdlenia. Każda dama cierpiała na ataki „globusa”. Niejednokrotnie leżała na szezlongu z mokrym ręcznikiem na czole. W każdym domu powinny być sole trzeźwiące, by radzić sobie z tymi kobiecymi dolegliwościami. Natomiast lekarze wskazywali, że bóle głowy i złe samopoczucie (które oczywiście pojawiało się przy migrenach) mogło skutkować w poważniejszych chorobach, jak melancholii, objawiającej się brakiem apetytu, zniechęceniem czy bólem całego ciała. A z tą chorobą radzono sobie nie za pomocą lekarstw, lecz poprzez rozmowę i zapewnianie chorej rozrywki. Z innej strony choroby nerwowe prowadziły do popadnięcia w depresję czy stany psychopatyczne. Kobiety jeszcze mniej jadły i były nieznośne. Jedna z nich poczuła się lepiej po wyspowiadaniu się i przyjęciu komunii św. Cuda sie zdarzają.

 

Poród

W epoce nowożytnej kobieta była w ciąży średnio co dwa lata. Każdy poród przynosił jej zagrożenie zdrowia i życia. W związku z tym za każdym razem musiała przygotować się na każdą ewentualność poprzez wyspowiadanie się i napisanie testamentu. Z kolei w trakcie ciąży – jak też i dziś – kobiety musiały dbać o siebie, jak i dziecko, czyli dobrze się odżywiać i nie przemęczać. Nie wszystkie oczywiście tego przestrzegały, gdyż kobiety ubogie nie mogły sobie pozwolić na leżenie w łóżku przez 9 miesięcy. Natomiast szlachcianki nie przestrzegały zasad, bo np. wolały brać udział w ucztach. Modliły się do patronek rodzących: św. Małgorzaty, Doroty czy Katarzyny. Z kolei miesiąc przed rozwiązaniem nosiły na brzuchu pas wężowy lub ze żmii.

Poród w pozycji siedzącej
Poród w pozycji siedzącej

Sam poród odbywał się w domu zazwyczaj w obecności kobiety zwanej dzieciobiorką. Z kolei bogatsze rodziny mogły sobie pozwolić na wezwanie lekarza, zajmującego się nadzorowaniem porodu, a nie odbieraniem dziecka. Nawet gdy powstawały szpitale, szlachcianki wolały rodzić w domowych pieleszach. Pomocne podczas porodu okazywały się akuszerki, czyli wiejskie baby bez wykształcenia, a czerpiące swoją wiedzę z praktyki, jak i obserwacji starszych akuszerek. Gdy poród przebiegał zgodnie z normą, nie było większych problemów. Natomiast komplikacje narażały życie zarówno dziecka, jak i kobiety. W XVI wieku Peter Chamberlan skonstruował szczypce, mające za zadanie pomóc w wyjściu dziecka na świat. Pewną formę uniknięcia przeszkód stanowiło powoływanie w dobie oświecenia specjalnych szkół dla akuszerek (określanych mianem szkół babienia). Gdy kobieta nie mogła urodzić o własnych siłach, należało przeprowadzić cesarskie cięcie. Dosyć często kończyło się to śmiercią dziecka i/lub kobiety.

Podczas porodu kobiety musiały uporać się w jakiś sposób z bólami. Jako że nie było leków przeciwbólowych, szukano innych rozwiązań,. Stosowano mieszanki ziołowe, a co odważniejsze zgadzały sie na obłożenie brzucha np. odchodami wróbli lub kobylim łajnem. Sam poród odbywał się w pozycji siedzącej, a w XVIII w. kobiety zaczęły rodzić w łóżku.

Poród (źródło: ciekawostkihistoryczne.pl)
Poród (źródło: ciekawostkihistoryczne.pl)

Samo urodzenie dziecka nie wiązało się z tym, iż kobieta była już bezpieczna, przynajmniej do czasu kolejnego porodu. Jednak prawda wyglądała inaczej. Kilka dni decydowało o jej życiu. Często kobiety cierpiały na gorączkę połogową, czyli zakażenie dróg rodnych, które wiązało się z brakiem higieny. Nikt nie mył rąk podczas odbierania porodu. Problem ten zauważono dopiero w połowie XIX wieku.

 

Szerzej na temat historii kobiet, m.in.

Bogucka Maria, Gorsza płeć: kobieta w dziejach Europy od antyku po wiek XXI, Warszawa 2005

Roux Jean-Paul, Kobieta w historii i micie, Warszawa 2010

Żołądź – Strzelczyk Dorota, Dziecko w dawnej Polsce, Poznań 2002