Skip to content

„Historia ludzi. Historia dla ludzi. Krytyczny wymiar edukacji historycznej” pod red. I. Chmura-Rutkowska, E. Głowacka-Sobiech, I. Skórzyńska

Czy w współczesnej polskiej szkole edukacja historyczna sprzyja nauczaniu w duchu zrozumienia różnic kulturowych i likwidacji stereotypów narodowych? Czy jak miało to przez ostatnie kilkadziesiąt lat jest tylko stertą dat, wydarzeń, pojęć, które w jednoznaczny sposób mają wychowywać kolejne pokolenia w duchu wyższości historii własnego narodu nad innymi? Na te pytania starają się odpowiedzieć autorzy artykułów zawartych w tomie „Historia ludzi. Historia dla ludzi. Krytyczny wymiar edukacji historycznej”.

 Pedagogika_porownawcza_800(1)

Już na samym początku zaznaczę, że nie będzie to zwykła recenzja, do jakich przywykliśmy u nas na portalu, bo i przecież książka nie należy do zwykłych. Biorąc ją do ręki jako praktykujący nauczyciel historii, historii i społeczeństwa (to to nowe w szkole ponadgimnazjalnej) i wiedzy o społeczeństwie dużo sobie obiecywałem, jednocześnie mając gdzieś z tyłu głowy obawy, czy aby z wielkiej chmury nie spadnie mały deszcz. Sam w ostatnich latach wielokrotnie widziałem i doświadczałem na własnej skórze prób zmiany paradygmatu edukacji historycznej. I o ile w przypadku płaszczyzny teoretycznej, akademickiej wyglądało to nieźle, to im bardziej zbliżałem się ku praktyce i oddalałem od centrum na peryferię, tym bardziej dostrzegałem, jak bardzo różni się teoria od praktyki. Oczywiście jest to pewnego rodzaju generalizacja, bo przecież nie jest powiedziane, że gdzieś w małej szkole w Polsce nie znajdziemy nauczyciela pokroju Johna Keatinga, dobrze znanego ze „Stowarzyszenia umarłych poetów”. Czy też, odwracając biegun, w świetnej renomowanej szkole nie spotkamy groteskowej nauczycielki Bladaczki z powieści Witolda Gombrowicza „Ferdydurke”. Dlatego też zabierając się za czytanie „Historia ludzi. Historia dla ludzi. Krytyczny wymiar edukacji historycznej” zastanawiałem się na ile teoria możliwa jest do realizacji w praktyce.

 

Biorąc do ręki, bądź co bądź, pokaźnych rozmiarów książkę, liczącą 570 stron, doświadczałem wrażenia, że nie będzie to stracony czas. W publikacji „Historia ludzi. Historia dla ludzi” znalazły się 33 teksty, z których każdy mógłby stanowić dobry temat na spotkania rad pedagogicznych, czy też zespołu przedmiotów humanistycznych. Bowiem znajdziemy w niej wszystko.

 

Teksty zawarte w pierwszym dziale „Rola historii w budowaniu tożsamości” doskonale wprowadzą nas zarówno w metodologie jak i potrzeby współczesnej edukacji historycznej. Czy wychowywać kolejne pokolenia w duchu wielkich bitew, wojen; zwycięstw i porażek? Czy może spojrzeć na historię z wielu płaszczyzn? Spojrzeć na relacje polsko-niemieckie, polsko-żydowskie również oczyma tej drugie strony. Takie spostrzeżenia nasuwają się czytelnikowi po tekście Moniki Opioła – Cegiełki. Nie jest ona odosobniona w swoich tezach, wtórują jej również inni autorzy tekstów. Andrzej Stępniak zbadał różnice, jakie zachodzą pomiędzy dyskursem naukowym a dydaktycznym w kształtowaniu. Zwrócił uwagę na to, jak dyskurs akademicki tylko w niewielkim stopniu znajduje swoje przełożenie na płaszczyźnie edukacji szkolnej czy nawet publicznej. Szkolne programy edukacji historycznej mają przede wszystkim wychowywać w duchu „romantycznego XIX-wiecznego patriotyzmu”, żeby nie powiedzieć nacjonalizmu. Dużym atutem tej części publikacji jest tekst Marcelego Tureczka, który pokwapił się o zbadanie kwestii budowania tożsamości lokalnej i roli edukacji historycznej w tym procesie dla województwa lubuskiego.

 

Oprócz części metodologicznej nie mogło oczywiście zabraknąć praktyki. Anneta Bołdyrew w jednym z tekstów zwróciła uwagę na korzyści płynące z historii rodzą się w procesie zaciekawienia dzieci, ale również młodzieży historią własną, lokalną, a przez to historią na płaszczyźnie ogólnej. Bo przecież łatwiej jest się nam odnieś do tego co bliskie naszemu sercu, niż do tego co niewyobrażalne. W procesie informatyzacji społeczeństwa, zmianie źródeł zdobywania wiedzy również nauczyciele coraz częściej sięgają do internetu jako miejsca samokształcenia.  Zjawisku temu uwagę poświęcił Marek Przybylski.  Oczywiście w publikacji nie brakuje również tekstów poświęconych procesowi kształcenia przyszłych kadr nauczycieli (M. Ausz, D. Szewczuk), czy też  stanu podręczników. Działania te mają za zadanie zwrócenie czytelnikami uwagi na inne możliwości dyskursu edukacji historycznej. Na spojrzenie na przeszłość oczyma kobiet, dzieci, czy też mniejszości narodowych zamieszkujących Polskę w 20-leciu międzywojennym.

 

Doskonale te płaszczyznę obrazują ostatnie dwa działy poświęcone edukacji pozaszkolnej oraz projektom edukacyjnym. Współczesna edukacja, nie tylko ta historyczna, coraz częściej przybiera formy zajęć pozalekcyjnych w ośrodkach kultury, muzeach czy stowarzyszeniach. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na tekst Marcina Owsińskiego poświęcony „Pomorskiej Tece Edukacyjnej”. Projekt, którego zadaniem było spojrzenie na losy Pomorza z lat 1939-1945 oczyma zwykłych ludzi, mieszkańców miast, czy wsi, oraz byłych więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. Pokazał, że wojna i trauma KZ-tu to w wielu wypadkach jednostkowe  indywidualne przeżycie, wyjątkowe spojrzenie na historię. Projekt to innowacyjne narzędzie, które dało nauczycielom możliwość odejścia od tradycyjnych schematów nauczania historii o II wojnie światowej, pozwolił opowiedzieć o niej świadkom historii.

 

Ostatnim tekstem, na który chciałbym zwrócić uwagę, jest artykuł poświęcony nauczaniu nowego przedmiotu w szkole ponadgimnazjalnej historii i społeczeństwa. Jego autorzy: A. M. Górna, W. Ludwiczak , S. Trawiński, M. Witaszyk, oprócz przykładowych scenariuszy lekcji (co samo w sobie stanowi dla nauczyciela duży skarb), zwracają uwagę na jeden istotny aspekt w procesie nauczania tego przedmiotu. Mianowicie na kreatywność samych nauczycieli. Po raz pierwszy otrzymaliśmy narzędzie, dzięki któremu sami możemy przybliżyć naszym uczniom wątki najbardziej ich interesujące. Nauczyciel ma m.in. możliwość stworzenia wątku edukacji regionalnej.   Jest tylko jedno, ale wymaga to twórczego zaangażowania w projektowanie zajęć dydaktycznych.

 

Hasła „kreatywności” i „twórczego zaangażowania w proces edukacji historycznej” mogą być świetnym podsumowaniem publikacji „Historia ludzi. Historia dla ludzi”. Możemy nie zgodzić się z wieloma koncepcjami zawartymi w niej, ale niewątpliwie nie możemy przejść obok niej obojętnie. Paradygmat edukacji historycznej w następnych latach będzie ulegał niewątpliwie zmianą. Spowodowane jest to wieloma czynnikami: kompetencje kluczowe, cyfryzacja społeczeństwa czy też wielokulturowość. Spojrzenie na historię poprzez różne płaszczyzny może nam ułatwić  proces kształcenia, a recenzowana przez mnie książka może być w nim ciekawym drogowskazem.

 

Tytuł: „Historia ludzi. Historia dla ludzi. Krytyczny wymiar edukacji historycznej”

Autor: pod red. Iwona Chmura – Rutkowska, Edyta Głowacka-Sobiech, Izabela Skórzyńska

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza IMPULS

Rok wydania: 2014

Link do strony wydawnictwa