Skip to content

„Historia jako pole bitwy” E. Traverso [recenzja]

Kiedy odpowiadamy sobie na pytanie: Czym jest historia?, niezwłocznie przychodzi nam na myśl formuła „jest to nauka o przeszłości…”. Niemniej jednak terminy „nauka” i „przeszłość” budzą poważne wątpliwości, które płyną z doświadczeń XX-stulecia. O problemie historyków i historii jest książka Enzo Traverso.

 traverso3

Swoje rozważania Traverso skoncentrował wokół debat historyków na temat genezy europejskich totalitaryzmów, którymi był naznaczony dwudziesty wiek. Wspomniałem wcześniej, że rola nauki historii w XX wieku się zmieniła. Jak więc podaje włoski autor, książka została „pomyślana jako krytyczny i perspektywiczny bilans pewnych kontrowersji historiograficznych, które pojawiły się w trzech ostatnich dziesięcioleciach”[1]. Ostatnie trzydzieści lat były kluczowe w sformułowaniu tego, jak dzisiaj rozumiemy naszą przeszłość. Studia nad pamięcią, rewolucja neokonserwatywna oraz upadek Żelaznej Kurtyny spowodowały, że nastąpiło znaczące przewartościowanie historii, z nauki o społeczeństwie i człowieku do polityki historycznej. Traverso oponuje wobec tego stanu świata. Nie dał on wiary Francisowi Fukuyamie i jego postulatowi „końca historii”, ale przyznał rację Reinhardowi Kosselleckowi i jego projektowi semantyki historycznej. Bliżej również Traverso do oświeceniowej spuścizny naukowej Woltera, Diderota, Monteskiusza, niż ich krytykom z drugiej połowy XX wieku, jak chociażby Hannah Arendt czy Karla Poppera.

W pierwszym rozdziale włoski autor omówił sylwetkę brytyjskiego historyka Erica Hobsbawma, który żywo uczestniczył w brytyjskim życiu publicznym jako członek partii komunistycznej oraz historyk. Biografia Hobsbawma jest mocno symboliczna. Urodził się w 1917 r., kiedy doszło do dwóch rewolucji w Rosji, a jego rodzice byli pochodzenia dwóch upadających imperiów – austro-węgierskiego oraz brytyjskiego. Hobsbawma znano jednak przede wszystkim jako historyka. Był jednym z pierwszych historyków, który podjął się wyzwania napisania całościowej historii XX wieku, obejmującej najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne w dwudziestym stuleciu. Od Hobsbawma pochodzi również metafora XX wieku jako „wieku skrajności”, od spełniania najbardziej ambitnego projektu XIX wieku, czyli socjalizmu, przez przejście przez okropności faszyzmu, nazizmu, leninowskiego i stalinowskiego terroru, po zimną wojnę i nie oczekiwany upadek bloku wschodniego Traverso zauważył, że historia XX wieku napisana przez autora pod tytułem „Wiek skrajności” była mocno osobista, podobna nawet do autobiografii, ale autobiografii wpisanej w scenariusz tragedii komunizmu. Hobsbawm chciał widzieć komunizm – nawet po 1989 r., jako projekt nadal dający nadzieję. Było to jednak tylko romantyczne westchnienie za minionymi czasami. Eric Hobsbawm bardziej krytykował cały blok wschodni, pomimo swojego przywiązania do idei socjalistycznej. Obarczał winą Lenina i Stalina za masowe mordy, wielki głód na Ukrainie. Jego krytyka nie była jednak znana, jak z „Czarnej Księgi Komunizmu” czy prac Francisa Furierta, a nawet marksistów ze szkoły frankfurckiej.

Drugi rozdział włoski badacz poświęcił analizie twórczości Francoisa Fureta oraz Arno J. Mayera. Najważniejszy jest chyba ten pierwszy, albowiem on stworzył niemal cały konserwatywny dyskurs o rewolucji francuskiej. Furet, przypomina włoski historyk, opublikował bardzo znaną książkę „Przeszłość pewnego złudzenia”, która porusza temat analogii między terrorem jakobińskim i bolszewickim. Furet nie ukrywał swoich przekonań politycznych. Był konserwatystą i czerpał wiele z twórczości Alexisa de Tocqueville’a i Augusta Cochina. Furet mocno atakował spuściznę oświeceniową, którą obarczał winą za jakobiński terror. Traverso nie ukrywa negatywnego stosunku wobec twórczości Fureta i jego uczniów. Jego zdaniem była to „antybolszewicka wersja zbolszewicowanej historii”[2]. W podobnym tonie wypowiadał się drugi bohater rozdziału Arno J. Mayer, który odrzucał jakąkolwiek formę przemocy w latach rewolucji. Mayer uważał, że rewolucja przynosi ze sobą tylko cierpienie i okrucieństwo. Mayer odrzucał więc jakąkolwiek romantyczną wizję rewolucji i proponował określanie ich mianem furii.

Następne rozdziały dotyczą analizy zjawisk przemocy w systemie faszystowskim, nazistowskim, Shoah oraz opis zastosowania praktycznego teorii biopolityki Michaela Foucalta oraz Giorgio Agambena. Szczególnie istotny jest wkład włoskiego filozofa, który w swoich rozważaniach nad „Homo Sacer” w kontekście zagłady nazistowskiej jest dzisiaj chyba najbardziej wpływowym myślicielem. Traverso przypomina również teorie biopolityczne, mające odpowiadać na interpretacje zjawiska ludobójstw, a także polityki społecznej nowoczesnych rządów.

Bardzo pouczający jest ostatni rozdział, który jest niejako podsumowaniem debat historyków o istocie historii europejskiej w XX wieku. Szczególnie istotny jest z punktu widzenia tworzenia nowych utopii, do których, jak wielu twierdzi, zmierza współczesna humanistyka. Utopie tworzyli wszyscy władcy systemów totalitarnych. Wraz z upadkiem muru berlińskiego w 1989 r., zostaliśmy pozbawieni złudzeń i utopii. Jest to sukces, który nie został należycie wykorzystany, twierdzi włoski historyk. Według niego istotą upadku komunizmu powinny być przede wszystkim badania porównawcze i oddziaływanie kultur na siebie. Traverso powoływał się w tym zakresie na autorytet brytyjskiego antropologa Jacka Goody’ego, który atakował europocentryczny wymiar nauki historycznej. Koniec komunizmu więc nie oznaczał triumfu wolności, ale jedynie supremacje „Zachodu”, czyli tzw. hegemonii białego człowieka. Jeszcze w 2007 r., jak przypominał Traverso, prezydent Francji twierdził, że czarnoskórzy mieszkańcy Afryki nie mają własnej historii. Zatem czy nadal możemy mówić o triumfie wolności? Czy nadal możemy wierzyć w obiektywne badania, kiedy niektóre grupy społeczne nie mają własnego głosu w historii? Możliwe, ale z wieloma zastrzeżeniami.

Książka Traverso podejmuje kwestie globalne, ale możemy wiele przykładów przenieść na grunt polski, o których również przypomina włoski badacz. Walki o pamięć trwają między historykami „IPN” i historykami „nie-IPN”. Możemy uważać to za zjawiska banalne, awanturnicze, ale w ten sposób trwa demokratyczny spór o konstytuowanie polityki historycznej kraju. I musimy być tego świadomi.

 

Tytuł: ” Historia jako pole bitwy. Interpretacja przemocy w XX wieku”

Autor: Enzo Tracerso

Wydawnictwo: Wydawnictwo Książka i Prasa

Rok wydania: 2014

Link do strony wydawnictwa

 

[1] E. Traverso, Historia jako pole bitwy, Warszawa 2014, s. 18.

[2] Ibidem, s. 72.