Skip to content

Historyczne słodkości

Zanim pojawił się cukier, był miód, który umożliwiał produkcję słodkości. Gdy zaczęto je produkować, ludzie je pokochali.

 

Słodkie zwieńczenie uczty

W czasach starożytnych w miodzie zanurzano kwiaty i owoce, a następnie spożywano je na koniec uczty. Słodkości zniknęły ze stołów w momencie najazdu barbarzyńców, lecz ponownie zawitały pod koniec średniowiecza. Jednak wówczas korzystano już nie tylko z miodu, lecz także cukru. U bizantyńskiego cesarza Konstantego VII Porfirogenty podawano m.in. konfitury i galaretki z cedratu, róży, jabłek, śliwek czy pigwy.  A w 1344 r. podczas przyjęcia wydanego w Awinionie w związku z wyborem na papieża Klemensa VI jako ósme i ostatnie danie serwowano owoce gotowane w cukrze. Jednak w powieści „Mały Jehan z Saintre” z końca XV w. opisywano ucztę, podczas której słodkości pojawiły się nie tylko na koniec uczty, lecz na samym początku. Wówczas podawano figi smażone w cukrze. W kolejnych latach na stołach zaczęły pojawiać się nowe formy słodyczy. Na uczcie u Gastona de Foix pojawiły się andruty i wafle (oczywiście oprócz owoców smażonych w cukrze). A w XVI w. na weneckich dworach serwowano już marcepan i bezy.

Uczty kończono podaniem słodyczy
Uczty kończono podaniem słodyczy

Słodkie leki

Słodycze to nie tylko forma deseru, lecz przez wieki stanowiły rodzaj lekarstwa. Działały na problemy trawienne związane z przejedzeniem czy spożyciem niekoniecznie świeżych potraw. Ta druga dolegliwość nie była rzadkością, zwłaszcza że mięso mogło szybko się zepsuć. Imbir, ziarna anyżu i jałowca, goździki czy migdały gotowano w roztopionym cukrze do momentu powstania karmelu. Tak powstawały cukierki, które można było dostać u aptekarza, a niejednokrotnie serwowano na zakończenie uczty – wówczas łączyły dwie funkcje: jako deser oraz lekarstwo. Przecież lepiej w pewnych sytuacjach zapobiegać niż leczyć.

Pewien lekarz z Langwedocji, Arnaud de Villeneuve wskazywał jeszcze na inne właściwości słodyczy. Twierdził, iż cukier fiołkowy pobudza apetyt. Natomiast gdy małżeństwo miało problemy z zajściem w ciążę, proponował im nugat.

 

Słodkie cuda

Bogaci lubili zaskakiwać wyglądem swych stołów. Prócz oczywiście jedzenia należało zadbać o wygląd zewnętrzny. Z okazji wizyty w Wenecji żony Lodovica Sforzy, Beatrice d’Este przyrządzono co najmniej 300 różnych rzeczy z pozłacanego cukru. Natomiast podczas uczty na przywitanie króla Francji Henryka III na stołach ułożono wszystko wykonane z nitek cukru – sztućce, chleb, zastawę, serwetki oraz dekoracje.

Z kolei ludność Cremony w związku ze ślubem Francesca Sforzy z Biancą Marią Visconti zbudowali kopię największej w mieście wieży. Wykonali ją nie z materiałów budowlanych, lecz z miodu, masy cukrowej, białek i migdałów. Następnie słodką wieżę podarowano królowi Francji Karolowi VII.

 

Mozaika z chłopcem trzymającym paterę z owocami
Mozaika z chłopcem trzymającym paterę z owocami

Różne rodzaje słodkości

Drażetki

Drażetki pochodzą ze starożytnego Rzymu, a niektórzy przypuszczają, iż ich ojcem mógł być Julius Dragatus z rodziny Fabiusów. Rodzina ta rozdawała drażetki przy okazji ślubu lub urodzin. Jedzono je nie tylko w starożytności, ale też w wiekach późniejszych. Karol IV książę Lotaryngii w dniu św. Walentego  rozdawał je młodym dziewczętom z Verdun. Z kolei w XV w. Małgorzata Burgundzka w trakcie ślubu z Guillaume’em IV de Hainaut zażyczyła sobie, by  rozdawać je ludności. Miał je przygotować cukiernik Pierre Host, lecz upił się. A co z drażetkami? Cóż rozdały się same. Do kosza z nimi rzuciły się dzieci i w mig ich nie było. Hosta nie ominęła jednak kara. Musiał przejść przez miasto w białym stroju, a herold szedł za nim i obwieszczał, co zrobił. Pozostałością tego wydarzenia są coroczne obchody karnawału Pierre’a Hosta w dniu 4 sierpnia. Tego dnia po mieście ludzie noszą manekina cukiernika, a wszyscy obrzucają go cukierkami.

 

Kandyzowane słodkości

W starożytności znano już sposób podawania owoców i kwiatów smażonych w cukrze. Również później pojawiały się na stołach, a także były wręczane jako podarki, jak chociażby księciu Gabrielowi przez gubernatora Nicei księcia Antoine’a de Savoie’a.

 

Pastylki

Giovanni Pastilli robił słodycze na dworze Medyceuszy, a wśród jego specjalności były cukierki w formie pastylek. Jednak jego wyrób stał się popularny dzięki Francji. Pastilii zjawił się na dworze francuskim wraz z Marią Medycejską, która miała wziąć ślub z Henrykiem IV. Wszystkim zasmakowały cukierki, a dzieci królewski nazywały je bonbons.

 

Praliny

Z kolei praliny to wymysł prawdopodobnie ochmistrza Lassagne’a, choć nie do końca. Podpatrzył on, jak dzieci obtaczają w karmelu migdały. Przekonał małych kucharzy, by zostawili mu słodkości. Lassagne udoskonalił przepis i zaserwował je na dworze Ludwika XIII, a tam zaczęto nazywać je prasline. Lassagne w Montagris otworzył cukiernię, w której produkował prasline. Natomiast jest jeszcze inna wersja dotycząca nazwy pralinek. Otóż ich powstanie miało być przypadkiem. Pewnemu kucharzowi migdały rzekomo wpadły do karmelu, a „nowość” zasmakowała wszystkim.

 

Guma do żucia

Już w neolicie ludzie żuli coś, a była to dziegieć, czyli ciecz powstająca na skutek destylacji kory sosny. Z kolei starożytni Grecy mieli gumę zrobioną z żywicy drzewa. I ta forma przez wieki była popularna, jak chociażby z drzewa świerkowego w Indiach. Jednak minęły lata, zanim guma stała się produktem do sprzedaży. Jako pierwszy, który opracował formułę gumy i zaczął ją sprzedawać, był John Curtis. Także w 1848 r. ludzie mogli zakupić gumę o nazwie „The State of Maine Pure Spruce Gum”. Z kolei w 1869 r. William Semple opatentował gumę do żucia.

Z kolei w XIX w. doszło do innego wydarzenia, które przyczyniło się do tego, że dziś guma do żucia jest tak popularna. Były prezydent Meksyku, generał Antonio de Santa Anna został wypędzony ze swego kraju i znalazł się w Nowym Jorku. By zabić czas i mieć coś na wymianę, zabrał ze sobą 250 kg chicle, czyli gumy z drzewa o nazwie sączyńca. Jak wszyscy z Meksyku tak i generał żuł ciągle kawałki gumy. Jego znajomy ze Stanów Zjednoczonych Thomas Adams miał pomóc mu sprzedać przywieziony towar, lecz nie udało się wynegocjować dobrej ceny. Generał w końcu powrócił do Meksyku, a Adams został z całą gumą. Pewnego razu przechodził koło apteki, a tam zobaczył córkę aptekarza żującą parafinę. Postanowił sprzedać gumę jako coś do żucia – jak to robili mieszkańcy Meksyku. Za kawałek wielkości małego palca brał jednego centa. I tak we współpracy ze swym synem Horatiem rozpoczął biznes. Początkowo sprzedawali gumę w takiej postaci, jaką dostawali, lecz konkurencja nie spała i zaczęła udoskonalać gumę. I tak jeden z nich dodał do niej glukozę i miętę, a inny – przeznaczył znaczne środki na  reklamę. Dziś guma do żucia jest jednym z najpopularniejszych słodyczy.

Reklama gumy do żucia Adamsa
Reklama gumy do żucia Adamsa

Oszukana hostia?

Migdały były wykorzystywane do produkcji calissons, czyli masy migdałowej połączonej z gotowanymi w cukrze owocami oraz likierem pomarańczowym. Były one wręczane jako podarek dla możnych. A w Aix-en-Provence bogaci przekazywali calissons duchownym, by podmienili hostię na nie (choć owe słodkości zawierały fragment hostii lub macy).