Skip to content

„Hitler. Narodziny zła 1889-1939” U. Volker [recenzja]

Z niemałym wysiłkiem brnę przez kolejne strony „Narodzin zła” – opasłej biografii Hitlera autorstwa Ullricha Volkera. W duchu przeklinam się za wybór tej właśnie książki.

Hitler_Narodziny

Nie jest to z pewnością lekka lektura do poduszki, zarówno ze względu na format, jak i treść. Temat wydaje mi się już tak przeżuty przez kolejnych badaczy, że niemal pozbawiony smaku. Jednak czytam dalej i z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej przekonuję się o wartości tej książki.

Na jednej ze stron (dokładnie na stronie 503) jest zdjęcie – mężczyzna w krótkich skórzanych spodenkach, z gołymi kolanami i białymi, wysokimi skarpetkami, które przywodzą mi na myśl uniformy japońskich uczennic. Mężczyzna niby nonszalancko opiera się o drzewo, ręce trzyma w kieszeniach, a jego brzydka twarz z równo przystrzyżonym wąsem jest zupełnie pozbawiona wyrazu. Po dość długiej chwili rozbawienia i śmiechu dociera do mojej świadomości, że patrzę na Adolfa Hitlera. I ta myśl mnie przeraża, bo właśnie tak wyglądał przywódca Trzeciej Rzeszy odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi. Wyglądał śmiesznie, zwyczajnie, trochę nienaturalnie, trochę groteskowo, ale przede wszystkim ludzko.

Autorzy licznych biografii Hitlera konsekwentnie odbierają mu rys człowieczeństwa, demonizując go do granic możliwości, jakby próbowali bronić się przed faktem, że to był człowiek. Volker postępuje zupełnie inaczej, na każdym niemal kroku podkreślając człowieczeństwo Hitlera i mówiąc tym samym: ”Zło ma ludzkie oblicze”. I oblicze to budziło nie tylko moje rozbawienie. Wielu ludzi współczesnych Hitlerowi reagowało tak na jego widok. Traktowali go z drwiną i lekceważeniem, odnosili się do niego protekcjonalnie, nie wyczuwając w nim tej siły, która sprawiła, że cały naród dał mu przyzwolenie na rozpętanie piekła.

Volker nie daje jednak czytelnikowi jednej wersji Hitlera, która od początku do końca jest po prostu zła. To postać bardzo złożona i głęboka, przechodząca ewolucję i zmieniająca się pod wpływem życiowych doświadczeń. Jest produktem swoich czasów, osobowością ukształtowaną przez wiele czynników – niespełnione marzenia o byciu artystą, zranioną ambicję po odrzuceniu przez Akademię, lata spędzone w przytułku dla mężczyzn, śmierć matki, doświadczenia okresu I wojny światowej, poczucie krzywdy i poniżenia wspólne dla całego narodu niemieckiego po zawarciu traktatu wersalskiego. Hitler jako człowiek był pełen sprzeczności i paradoksów – jego wysokie ambicje wynikały z poczucia niższości, a impulsywność z ciągłego poczucia lęku. Był też kreatorem jednej z największych zagadek ludzkości – siebie samego.

Autor obala w swojej książce wiele mitów dotyczących postaci Hitlera – nigdy nie doznał nagłego objawienia o swojej szczególnej roli jako zbawcy narodu, nie miał też osobistych przykrych doświadczeń z Żydami, a jego dzieciństwo nie było tak traumatyczne jak próbował przekonywać w „Mein Kampf”.   Hitler długo kroczył zupełnie inną drogą zanim skierował się w stronę polityki, zanim odkrył swój dar mówcy, zanim stał się czołowym antysemitą i wreszcie zanim zapragnął stać się dyktatorem i ocalić naród niemiecki. Był zupełnie przeciętnym człowiekiem bez wykształcenia, pochodzącym z prowincji samoukiem. Doświadczył straty bliskiej osoby, pierwszych uniesień serca, potem ubóstwa i cierpienia wojny. Volker poświęca też cały rozdział na analizę stosunków Hitlera z kobietami, obalając teorię o jego homoseksualizmie. Przygląda się też światopoglądowi Hitlera, który odcisnął piętno na całej jego polityce. Volker wyróżnia tu elementy najważniejsze takie jak: walka rasowa, antysemityzm, pojęcie „przestrzeni życiowej” i związana z tym ekspansja na wschód, rewizja postanowień traktatu wersalskiego. Podkreśla też niezmienność tych elementów, a także fakt, że były powszechnie znane opinii publicznej, a mimo to nie spotkały się z większym sprzeciwem.

Autor wielokrotnie odwołuje się do wspomnień osób z bliskiego otoczenia Hitlera, do zachowanej korespondencji, do wypowiedzi polityków i naocznych świadków. Dzięki temu czytelnik otrzymuje panoramiczny obraz tła społeczno-gospodarczego, a także sytuacji politycznej Niemiec tamtego okresu. Volker nie skupia się jedynie na postaci Hitlera i na jego partii. Przedstawia też szczegółowo przebieg wyborów, analizuje działania oponentów nazistów, przygląda się reakcjom społeczeństwa. Pokazuje też, że na swojej drodze do władzy Hitler musiał niejednokrotnie zwolnić, zawrócić, zatrzymać się, czy wreszcie nawet zboczyć z obranego kursu. Jego zwycięstwo nie było nagłe, ale było efektem ciężkiej pracy wielu ludzi i wielu lat determinacji i różnych, nie zawsze czystych zagrań. Zależało też od mnóstwa czynników zewnętrznych, którym Volker również poświęcił sporo miejsca i uwagi – chociażby polityka innych krajów europejskich względem Niemiec.  Po raz kolejny możemy przekonać się jak skomplikowanym procesem jest historia, a równocześnie jak duży wpływ na jej bieg może mieć jednostka. To człowiek ludziom zgotował ten los, ale nie bez pomocy innych ludzi, co nasuwa wniosek, że bez tak ogromnego poparcia i wsparcia Hitler nic by nie zdziałał. Nie był więc gorszy od tych, którzy mu przyklaskiwali, wysyłali dziękczynne listy i dawali pieniądze.

Czy polecam tę książkę? Jak najbardziej! Jest to jedna z tych dobrych książek historycznych, które oprócz ciekawego przedstawienia faktów każą czytelnikowi też pochylić się nad nimi, wyciągnąć wnioski i poświęcić chwilę na refleksję.

Tytuł: „Hitler. Narodziny zła 1889-1939”

Autor: Ullrich Volker

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2015

Link do strony wydawnictwa