Skip to content

Jacek Kaczmarski. Bard „Solidarności”

Na łamach publikacji bardzo często są roztrząsane dawne dzieje, sięgające odległych epok. Dużo trudniejszą tematyką jest historia współczesna, która dzieje się tu i teraz.

 

„Wyrwij murom zęby krat….” to pierwsze słowa, które przychodzą na myśl, gdy wypowie się na głos imię i nazwisko – Jacek Kaczmarski. Rzeczywiście, pod płaszczem wspomnień związanych z jego twórczością „Mury” stanowią jego wizytówkę. Jednak dorobek literacki, jak i życiowy, jest dużo bogatszy, mimo że tak krótki, trwający zaledwie 47 lat.

 

 

Jacek Kaczmarski przyszedł na świat 22 marca 1957 roku w Warszawie. Od samego urodzenia był naznaczony piętnem artysty. Była to niejako spuścizna przodków. Jego ojciec, Janusz Kaczmarski był malarzem oraz recenzentem sztuki, a przez wiele lat prezesem Zarządu Głównego Polskich Artystów Plastyków. Matka, Anna Trojanowska–Kaczmarska, była malarką, pedagogiem, historykiem sztuki. Z racji tego, iż rodzice z powodu zajęć artystycznych, naukowych oraz społecznych, nie byli w stanie zająć się synem, przekazali opiekę nad nim w ręce dziadków – Felicji i Stanisława Trojanowskich. Dziadkowie mieli wykształcenie pedagogiczne, co też potem odbiło się na wychowanie Jacka.

 

Jacek_Kaczmarski

 

„Babcia zmuszała mnie do słuchania muzyki klasycznej, co jej się udawało i do gry na pianinie, co jej się nie udawało. Dziadek, który sam był pasjonatem geografem i politykiem, zdołał we mnie rozbudzić ciekawość świata – mówił o swoich dziadkach Jacek Kaczmarski w wywiadach”.

 

Zamierzenia dziadków bardzo szybko zaczęły przynosić efekty. Zainteresowanie literaturą, muzyką, filmem wysuwały się u przyszłego pieśniarza na pierwszy plan, a potem znalazło ujście w jego własnej twórczości. O ile Jacek Kaczmarski jest kojarzony przede wszystkim z piosenką, to jakże dużą część jego twórczości stanowi poezja oraz proza.

Jacek Kaczmarski kończył renomowane Liceum Ogólnokształcące im. Narcyzy Żmichowskiej, a następnie polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jego praca magisterska, pisana pod kierunkiem prof. Zdzisława Libery, nosiła tytuł „Stanisław August Poniatowski w poezji okolicznościowej jego epoki”, stąd też wiele jego dział nosi oświeceniowy charakter.

Na równi ze zdobywaniem wykształcenia, Jacek Kaczmarski rozwijał karierę muzyczną. Debiut miał miejsce w 1975 roku na Jarmarku Piosenki w Warszawie. W początek jego kariery w sposób szczególny wpisała się piosenka „Obława”, wzorowana na utworach Wysockiego, za którą w 1979 roku zdobył nagrodę na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. 13 grudnia 1981 roku, czyli w dniu wprowadzenia w Polsce stanu wojennego, Jacek Kaczmarski przebywał we Francji. Nie wrócił do Polski, utrzymywał się z granych tras koncertowych, a część dochodów z nich przeznaczał na wsparcie podziemnej Solidarności. Sam często jest nazywany bardem Solidarności. Warto się zastanowić skąd się wziął ten przydomek.

 

Po pierwsze, wyjaśnienia wymaga słowo bard. Możemy o nim mówić w trzech ujęciach:

 

→ historycznym – gdzie jest on rozumiany jako poeta pieśniarz, wędrowiec, śpiewający przy akompaniamencie lutni, harfy lub innego podobnego instrumentu; jego pieśni dotyczyły kwestii politycznych, opiewały władców, rycerzy, zdarzenia historyczne, jak i legendarne postacie;

 

→ współczesnym – śpiewak, który wykonuje własne piosenki, akompaniujący sobie przy tym na instrumencie; w wykonywanych utworach odnosi się do wątków historycznych, jak i realiów mu znanych; porusza kwestie etyki, moralności, propaguje określone wartości; jest postrzegany jako autorytet;

 

→ literacko – osoba związana z pewnym nurtem ideologicznym, który popularyzuje w śpiewanych piosenkach.

 

Do tak postrzeganej definicji barda Jacek Kaczmarski idealnie pasuje. Odnosi się do takiej wizji Maciej Karpiński, pisząc: „Jest bardem. Jak bard przemienia rzeczywistość w poezję. Znajduje dla niej skrót, kondensację, by tak ją zakląć, utrwalić, przekazać. Od tej chwili będziemy patrzeć jego oczami, podążać jego skrótem, zaklinać jego formułą. Jak bard sam interpretuje swoje teksty, sam nadaje dźwiękom właściwe brzmienie, sam odmierza proporcję między słowem a milczeniem. Od tej chwili nie będziemy w stanie przeczytać jego tekstów inaczej niż tak, jak on nam każe, z jego kadencjami, podkreśleniami, pauzami. Jak bard dodaje do melodii swych słów dźwięki instrumentu. Od tej chwili będziemy słyszeli metalowe brzmienia strun dodane do akcentów, przycisków i przydechów. Tak odbieramy przecież piosenki bardów”.

Ze wspomnianych opisów jednoznacznie wynika, że Jacek Kaczmarski był bardem, pozostaje więc pytanie, skąd się wzięło dookreślenie „bardem Solidarności”. Miało to swoje podstawy w tym, w jakim czasie tworzył swoje utwory. Jako bard, stanowił autorytet moralny, z drugiej strony, czas jego twórczości przypada na lata 80., czyli czas rozrastania się w siłę Solidarności. Jego utwory, jak chociażby wspomniane „Mury”, były odbierane jako mobilizacja do walki o prawdziwą wolność – „wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany…”. Bard w mentalności ludzi lat 80. i 90. to nie tylko poeta – śpiewak opiewający problemy egzystencjalne, ale przede wszystkim poeta – śpiewak, polityczny opozycjonista, propagator Solidarności. Często szufladkowano twórczość Jacka Kaczmarskiego, przypisując jej tylko historyczno–polityczny wydźwięk, pozbawiony jakichkolwiek wątków osobistych. Zaletą interpretacji współcześnie żyjących poetów jest możliwość „usłyszenia”, co autor miał na myśli. I tak, do interpretacji swojej poezji śpiewanej odnosił się sam bard Solidarności:

Ja tymczasem ciągle pisałem i śpiewałem, we wszystkich możliwych środowiskach i przy każdej okazji. Piosenki te były nagrywane, powielane, drukowane w rozmaitych pisemkach, ukazujących się niezależnie. Kiedy przyszła „Solidarność”, to nagle okazało się, że chociaż nie było mnie w radiu i w telewizji, wszyscy znają te utwory. (…) No i właśnie w ten sposób zostałem bardem „Solidarności”. Nie tylko przez niewłaściwie odczytanie refrenu, ale poprzez tę działalność niewidoczną, nielegalną, prywatną.”. A także : „Chciałbym, aby mnie postrzegano jako człowieka, który pisze, śpiewa, ale reprezentuje wyłącznie siebie. Kiedy przypisuje się mnie czy to do mojego pokolenia, czy do epoki »Solidarności«, czy do mitologii narodowowyzwoleńczej, to fałszuje się moje piosenki”.

            Jacek Kaczmarski bardzo długo walczył z nazywaniem go „bardem Solidarności”. W swoich wypowiedziach podkreślał, że jeżeli ludzie pojmują go jako kogoś, kto śpiewa o istotnych dla człowieka sprawach, zawiera w nich jakieś przesłanie, morał, a nie tylko rozrywkę,to przyznaje, iż jest bardem. Aczkolwiek jeśli konieczne jest dodawanie do tego miana jakiegoś określnika, to właściwszym byłoby nazwanie go bardem ludzkiej samotności.

 

Bibliografia:

  1. Gajda, Jacek Kaczmarski. To moja droga., Wrocław 2014
  2. Karpiński, Jacek Kaczmarski – aneks do wniosku o awans, „Puls” 1993, nr 5/6,
  3. Peder, Pożegnanie barda, Koszalin 1995,
  4. Sykulska, Jacek Kaczmarski – szkic do portretu, w: Bardowie,

Bard z wysp tanga?  Z Kaczmarskim rozmawia J. M. Wojciechowska, „Gazeta Wyborcza (wydanie olsztyńskie)” 2000, nr 283.