Skip to content

Jak uniknąć śmierci? czyli o Mitrydatesie odpornym na truciznę

Królestwo Pontu było krajem, który nie chciał poddać się wpływom rzymskim. Ostatni król, Mitrydates VI uważał się za potomka Aleksandra Wielkiego, by zdobyć sprzymierzeńca w postaci Greków. Miał jednak pewną obsesję – nie chciał umrzeć, czy też trafniejsze określenie należałoby zastosować: nie chciał zginąć.

 

Jako dziecko jego ojciec został zabity przez wrogów, a on w obawie o swoje życie uciekł do lasu i przez jakiś czas ukrywał się tam. Zasiadł na tronie w wieku 11 lat.

Jako król dążył do uniezależnienia Azji Mniejszej od Imperium Rzymskiego i poniekąd mu się do udało w I poł. I w. p.n.e. Prawie cała Azja Mniejsza uznała go za wyzwoliciela. Jednak aby Rzymianie nie przejęli za szybko władzy na tym terenie, nakazał zabić Rzymian, przebywając na „wyzwolonym” terenie. Bardzo szybko wymordowano ok. 80 tys. rzymskich obywateli. Jednak sukcesy Mitrydatesa nie trwały długo. W czasie trzecie wojny z Rzymem Gnejusz Pompejusz pokonał oddziały króla Pontu.

 

Mitrydates
Mitrydates

 

 

„Alarm” na wroga

Jednak Mitrydates nie jest znany tylko ze swych zdolności dowódczych i strategicznych, ale ze swojej „pasji” związanej z jego obawami. Bał się śmierci, zwłaszcza otrucia i dlatego szukał uniwersalnego antidotum. Nie należy się temu dziwić, ponieważ w starożytności podawanie trucizny, by pozbyć się kogoś, było popularne, a Mitrydates sam o tym się przekonał w praktyce, ponieważ sam zabił swoją matkę i brata. Przez całe życie towarzyszyła mu grupa szamanów scytyjskich, agari. Tworzyli oni lecznicze mikstury, które były w stanie pomóc w razie ran otrzymanych na polu walki. Ponadto Mitrydates obawiał się, że ktoś zakradnie się do niego w czasie snu. Postawienie żołnierzy przed drzwiami do sypialni nie było w 100% bezpieczne – przecież mogli zostać przekupieni lub zwyczajnie usnąć. Sypialni pilnowali byk, jeleń i koń. Kiedy ktoś zbliżał się do jego pokoju, zwierzęta alarmowały swojego pana o zbliżającym się możliwym niebezpieczeństwie. Dawna forma alarmu, ale skuteczna.

 

Skorpion nie był mu straszny

Jednak król Pontu chciał znaleźć antidotum na trucizny z całego świata. Spędzał zatem czas na lekturze tekstów na interesujący go temat. Znalazł tam pewne zalecenia, którym był wierny i które – według relacji chociażby lekarza Mitrydatesa, Krateuasa – sprawdzały się. Obecnie znamy sposób na to, by człowiek uodpornił się na choroby – trzeba zahartować się. Tej zasady przestrzegał również król Pontu, tylko zamiast wychodzić na śnieg (jak w Rosji kiedyś robiono), to uznał, że musi swój organizm przyzwyczaić do trucizn. Każdego dnia spożywał niewielką ilość różnego rodzaju toksyn, w tym jady zwierzęce, oraz odtrutki na nie.  Badacze uważają, że władca wówczas miał brać środek, który kilkanaście wieków później posłużył do stworzenia szczepionek. Jedna z historii wskazuje, że Mitrydates wziął do ręki skorpiona, który go ukłuł. Człowiek zmarłby po takim spotkaniu, lecz król Pontu przeżył to. Aby sprawdzić, czy skorpion był naprawdę jadowity, położył go na głowie śpiącego żołnierza. Ten zbudził się, lecz następnie zapadł w głęboki i wieczny sen. W końcu udało się także stworzyć lek na trucizny, zwaną „theriaca” lub – na cześć władcy – „mithridatum”. Ten specyfik zawierał kilkanaście składników, w tym takie przyprawy, jak kardamon, anyż, cynamon czy szafran, a poza tym środki stosowane w procesie balsamowania. Kiedy Pont został podbity, rzymscy wodzowie zaczęli przeglądać bibliotekę Mitrydatesa. Lekarz Nerona zmodyfikował „lekarstwo-cud”, dodając do niego mięso żmii i cebulę. Inni cesarze również z chęcią przyjmowali „theriaca”, bo obawiali się otrucia.

 

Chcę umrzeć!
W 63 r. p.n.e. Mitrydates był w pułapce. Gnejusz Pompejsz go pokonał, a król ukrył się na Półwyspie Krymskim. Chciał zaatakować Rzym, lecz jego syn go zdradził, a Mitrydates ukrył się w pałacu. Nie miał gdzie uciec. Miał dwie opcje: albo poddanie się, albo śmierć. Na pierwsze rozwiązanie nie mógł się zgodzić. Co do drugiego – jaki sposób śmierci wybrać? Przy sobie nosił zawsze truciznę. Postanowił ją zażyć. Jednak jego dotychczasowa taktyka sprawdziła się! Był odporny na truciznę. Cel został osiągnięty, lecz Mitrydates liczył na śmierć. Ostatecznie poprosił jednego z członków swej straży przybocznej, by zakończył jego życie. Król Pontu umarł przebity mieczem, ale pamięć o jego cudownym specyfiku przetrwała i „theriaca” była zażywana jeszcze w renesansie.

 

Mapa z zaznaczonym Królestwem Pontu
Mapa z zaznaczonym Królestwem Pontu