Skip to content

Limanowscy Żydzi w II połowie XIX wieku

Limanowa to miasteczko na południu Polski, leżące w malowniczym Beskidzie Wyspowym. Prawa miejskie otrzymało dość wcześnie, bo już w 1565 r. Niestety, akt lokacyjny zaginął jakiś czas temu. Widząc zaangażowanie służb odpowiedzialnych za jego poszukiwania, należy dodać – bezpowrotnie. Dzisiaj jednak nie o okolicznych służbach porządkowych, a społeczności żydowskiej w drugiej połowie XIX wieku, która tę malowniczą miejscowość zamieszkiwała i nadawała jej niepowtarzalny koloryt przez prawie 100 lat.

Trudno jednoznacznie wskazać, kiedy pierwsi przedstawiciele społeczności żydowskiej pojawili się na Limanowskiej ziemi. Z pewnością miało to już miejsce w średniowieczu, nie należeli oni jednak nigdy do grupy wyjątkowo licznej. Sytuacja zaczęła się zmieniać w drugiej połowie XIX wieku. Wówczas to – w ciągu półwiecza – liczba Żydów zwiększyła się kilkukrotnie. Franciszej Bujak, historyk z przełomu wieków, w swojej monografii o Limanowej pisał na ten temat: Przyrost ludności chrześcijańskiej w ciągu 60 lat [1840-1900 T.J.Lis] wynosi 53% z czego na ostatnie 20 lat wypada tylko 4 % (41 głów). Przyrost ludności żydowskiej w tych samych okresach czasu wynosi 633% i 84%. Przyrost zaś całej ludności Limanowej wynosi w ciągu lat 60 około 127% w ostatnich 20 latach tylko 27% (382 głowy). Cyfry te same się tłumaczą dostatecznie jasno. Szczegółowe dane przytoczone przez krakowskiego uczonego potwierdzają oficjalne statystyki prowadzone przez Dyrekcje Statystyki Administracyjnej. Niestety precyzyjne dane co do składu narodowościowego limanowszczyzny przynosi dopiero spis z 1869 r., niemniej jego porównanie ze spisami późniejszymi potwierdza wnioski Bujaka. Liczba Żydów na tym terenie w końcu lat 60. wynosiła 1584 osób, jednak już w 1910 r. liczba wzrosła do 3046. Należy podkreślić, że spisy dotyczyły nie tylko miasta, ale również przyległych wiosek, natomiast badania krakowskiego profesora zamykały się wyłącznie w obrębie miasta. Podsumowując, Żydzi w Limanowej znaleźli sprzyjające warunki do rozwoju i wykorzystali je maksymalnie jak tylko potrafili. Przede wszystkim miało to związek z postępem miasta, i przejściem z gospodarki przemysłowej, do handlowej, które miasteczko zawdzięcza budowie kolei, która połączyła je z innymi tego typu ośrodkami w Galicji. Upadek przemysłu ma jeszcze jedną istotną przyczynę. Towary wytwarzane przez limanowskich rzemieślników były zwyczajnie kiepskie, dlatego gdy zwiększyła się wymiana handlowa, nie wytrzymywały konkurencji z eksportowanymi towarami.

Limanowa (widok na miasto)
Limanowa (widok na miasto)

Co te zmiany oznaczały w praktyce? Przede wszystkim zubożenie dotychczasowej gałęzi przemysłu, będącej w rękach ludności deklarującej się jako rzymscy katolicy (z polską świadomością narodową w Galicji bywało różnie, zwłaszcza wśród chłopów, którzy woleli się uważać za „cysorskich”), na rzecz zawodów uprawianych przez Żydów. Ludzie, którzy dotychczas byli najmajętniejszymi obywatelami miasta, tracili na znaczeniu, podczas gdy „obcy”, „bezbożni”, Żydzi odbierali im dotychczasową pozycję, zdecydowanie lepiej wykorzystując zmieniającą się koniunkturę. Kiepsko wykształceni limanowscy rzemieślnicy nie byli w stanie dorównać swoimi wyrobami sprowadzanym z zewnątrz towarom, lepszym gatunkowo i często tańszym. Trudno było jednak zauważyć własną nieudolność, zdecydowanie bardziej w oczy rzucał się obrastający w bogactwa i dziatwę Żyd.

Taka sytuacja nie mogła się skończyć dobrze. Jeszcze raz odwołam się do niezastąpionego Bujaka: W roku 1845 był według ksiąg gruntowych tylko jeden żyd posiadaczem domu, reszta siedziała na komornem. Dziś na blisko 130 żydów, prowadzących samodzielnie gospodarstwa mieszka prawie połowa (60) we własnych domach. Wszystkie domy, które są dziś w ich ręku przeszły do nich dopiero po 1850 r. I jak tu limanowianin miał nie wpaść we frustrację? Z pewnością niejeden mieszkaniec tego sielskiego, anielskiego zacisza u podnóża Mogielicy i Łopienia klął na zmiany, do jakich dochodziło za sprawą „starszych braci w wierze”. Od rozgoryczenia wywołanego upadkiem dotychczasowego systemu gospodarczego, do wybuchu gniewu wśród osób wywodzących się w większości z warstw chłopskich niedaleka droga.

Zanim jednak więcej o antagonizmach ludności miejscowej wyznania rzymsko-katolickiego ze swoimi żydowskimi sąsiadami należy nieco miejsca poświęcić samej diasporze. Starozakonni obracali się z reguły we własnym kręgu. Żydzi kolegowali się z Żydami, między sobą także się żenili. Choć jeśli idzie o ożenek pojawiał się pewien problem. Większość małżeństw była zawierana w synagodze według zasad religijnych, przez co w świetle prawa nie były one ważne. Miało to potem konsekwencje w prawie spadkowym, gdyż dzieci z takich małżeństw nie posiadały prawa dziedziczenia majątku. Tego typu sprawy załatwiano, podobnie jak wszystko inne, w swoim wąskim gronie.

Limanowska społeczność żydowska była wyjątkowo konserwatywną i zamkniętą grupą. Kahał działający na zasadach określonych w 1880 r. obejmował wszystkich izraelitów z miasta i powiatu. Obok Nowego Wiśnicza to właśnie tutejsi starozakonni byli największą ostoją dla chasydyzmu. Fakt ten wpływał na utrudnienie relacji między Żydami a innymi mieszkańcami miasta, np. zabraniano posyłania dzieci do szkół ludowych, by tam nie stykały się z innymi prądami myślowymi, niezgodnymi z ich zasadami. Co ciekawe, limanowscy Żydzi mimo daleko idącej pobożności nie dorobili się porządnego rabina. Ci, którzy dzierżyli to zaszczytne stanowisko stali najczęściej w cieniu swojego kolegi z Nowego Sącza. Z drugiej strony nie dziwi to, biorąc pod uwagę, że właśnie tam działał słynny w całej Galicji cadyk Szlomo Halberstam.

Żydzi w strojach liturgicznych
Żydzi w strojach liturgicznych

Mimo że chasyd uchodził i uchodzi raczej za ponuraka, gdyż uczenie się na pamięć jak największej ilości wersów z Tory wymaga niemałego skupienia, tutejsi reprezentanci tego ruchu nie szczędzili od gier, zabaw i alkoholu. To czego nie zabraniały święte księgi, było dozwolone. Dlatego w święta żydowskie limanowskie uliczki, zapełniały się długobrodymi biesiadnikami, będącymi pod wyraźnym wpływem trunków wysokoprocentowych.

Jak już zostało napisane, społeczność żydowska była ze sobą mocno związana. Sprzyjało temu zakładanie licznych towarzystw, mających na celu wzajemną pomoc. W ich zakres wchodziła opieka nad biednymi, chorymi i sierotami. Dbano również o poziom religijnego wykształcenia. Niepozorna synagoga limanowska zawierała ponad 1500 ksiąg o charakterze religijnym, w tym księgi najnowsze z końca XIX wieku i wiekowe z XVI stulecia. Ponadto w każdym żydowskim domu w Limanowej musiała znajdować się odpowiednia puszka, do której co roku składano przynajmniej 2 korony. Fundusz ten miał za zadanie wspierać osadników żydowskich w Palestynie.

Żydowskiego Boga zabiłem!

Korelacja między umacnianiem się pozycji Żydów, a rosnącą nienawiścią głównie chłopów, jest dość wyraźna. Kulminacyjny moment tego zjawiska przypadł na 1898 r., kiedy to na fali wystąpień antyżydowskich, także w Limanowej mieszkańcy zdecydowali się zwerbalizować swoją niechęć w stosunku do starozakonnych sąsiadów. Schemat był podobny jak w innych miejscowościach. Plotka jakoby można było bezkarnie „bić Żyda” rozeszła się lotem błyskawicy po górkach i pagórkach zachodniej Galicji. Każde mniejsze lub większe miasteczko biło i rabowało swoich Żydów. Także w Limanowej i okolicznych wioskach nie obyło się bez ataków na szynki, sklepy i domy mieszkalne. „Dzień gniewu” nie ominął również synagogi, gdzie niejaki Jędrzej Opyda, po potarganiu Tory i wrzucenia jej do okolicznego błota, zakomunikował dumnie: Żydowskiego Boga zabiłem! Wydarzenie to najlepiej opisuje stan umysłowy galicyjskiego chłopa z końca XIX wieku. W samym mieście 25 czerwca oddział austriacki w liczbie 300 wojaków musiał powstrzymywać tłum przed samosądem nad sąsiadami. Kilka tygodni trwały niepokoje. Dopiero wprowadzenie stanu wyjątkowego i sądów doraźnych skutecznie ostudziło krewkich chłopów.

By nie narażać czytelnika na całkowity pesymizm, należy podkreślić, że na ogół Limanowa nie była miejscem dużej liczby wystąpień antyżydowskich. Poza słynnym epizodem z 1898 r. stosunki między katolikami a żydami układały się raczej poprawnie. Mimo że istniał spory dystans między nimi, do końca II wojny światowej limanowscy Żydzi byli nieodłącznym elementem krajobrazu społecznego miasta i jego okolic.

Bibliografia

Bujak F., Limanowa, miasteczko powiatowe w zachodniej Galicji, Kraków 1902.

Limanowa. Dzieje miasta, t. I, red. F. Kirka, Kraków 1999.

Soboń M., Polacy wobec Żydów w Galicji doby autonomicznej w latach 1868-1914, Kraków 2011.

Zamorski K., Informator statystyczny do dziejów społeczno-gospodarczych Galicji; ludność Galicji w latach 1857-1910, Kraków 1989.