Skip to content

„Miasto cieni” M. Russell [recenzja]

Nie tak dawno temu –  bo w latach 30. XX wieku – i wcale nie tak daleko –  bo w Irlandii – zaczyna  się pewna historia. A rozpoczęła się wcale nie od tego, że ktoś tam żył, wręcz odwrotnie – ktoś tam zmarł. Młody mężczyzna ginie w ciemnych zaułkach Dublina.

miastocieni_front_1000px

Stefan Gillespie, detektyw irlandzkiej policji prowadzi z pozoru tylko prostą sprawę. Chodzi o nielegalną klinikę aborcyjną dr. Hugo Kellera. Śledzi w tym celu pewną kobietę, jak się okazuje Żydówkę Hannah Rosen. Akcja przyłapania lekarza  na gorącym uczynku nie udaje się. Jednak dzięki nawiązaniu znajomości z nieznajomą, detektyw dostaje do rozwiązania kolejną zagadkę. Chodzi o zaginięcie przyjaciółki Hannah – Susan Field, która była jedną z klientek kliniki. Sprawa nabiera rumieńców, gdy okazuje się, że ojcem dziecka jest… ksiądz.

W niedługim czasie na wzgórzu Klimashogue znalezione zostają dwa ciała: jedno młodego mężczyzny, drugie ciężarnej kobiety. Prócz miejsca ich odnalezienia, łączy je rana postrzałowa pochodząca z broni wykorzystywanej do ogłuszania zwierząt. Od tego momentu opowieść zaczyna nabierać tempa. Każdy trop podejmowany przez detektywa zdaje się prowadzić donikąd. Okazuje się, że w sprawę zamieszani mogą być nie tylko wysocy rangą duchowni irlandzcy, ale także przedstawiciele partii nazistowskiej. Co więcej sama postać Hannah Rosen nie jest kryształowa. Kiedy w Dublinie sprawa prowadzona przed detektywa Gillespie staje się niewygodną, akcja przenosi się do Wolnego Miasta Gdańsk. Tam krzyżują się wszystkie ścieżki prowadzące do rozwikłania sprawy podwójnego zabójstwa. I kiedy już wydaje się, że wszystko jest jasne, jedyne osoby, które mogłyby pomóc rozwiązać zagadkę do końca, giną z rąk nazistów.  Całą opowieść przeplata jeszcze wątek osobisty głównego bohatera. Wdowiec i  protestant musi bowiem zmierzyć się z ostatnią wolą zmarłej żony – wychować syna w obcej mu wierze katolickiej.

Akcja powieści osadzona została w burzliwych latach 30-tych ubiegłego wieku. W  Dublinie w polityce i społeczeństwie powoli zaczyna przebijać się ideologia nazistowska. Z kolei Gdańsk ogarnięty jest przedwyborczą gorączką zbliżających się wyborów parlamentarnych, w których wygrać ma NSDAP.  Silnie akcentowane wątki historyczne w powieści nie sprawiają, że jest ona „przeciążona” faktami, a wręcz przeciwnie autor bardzo umiejętnie pokazuje ten etap w historii kształtującego się nazizmu, czyniąc tylko niewielkie nawiązania do tego, co ma się stać w 1939 r.

Książkę Michaela Russela czyta się nadzwyczaj przyjemnie, mimo że tematyka kryminalna nie należy do najlżejszych. Czytelnik podąża za głównymi bohaterami, daje się im prowadzić za rękę i to oni nadają tempo całej fabule. Jak to bywa w kryminałach, kiedy wydaje się, że wszystko zmierza już do ostatecznego rozwiązania zagadki, nagle ginie jedyny świadek, okazuje się, że coś zostało przeoczone, albo ktoś kłamał. Brzmi banalnie, ale ta książka to naprawdę godna polecenia pozycja dla fanów jak i amatorów historycznej sensacji. Jedyne co nasuwa mi się po jej przeczytaniu, to pytanie: Ile takich barwnych, pogmatwanych i do tej pory niewyjaśnionych lub specjalnie utajnionych spraw kryją  jeszcze lata 30.?

 

Tytuł: „Miasto cieni”

Autor: Michael Russell

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Rok wydania : 2015

Link do strony wydawnictwa