Skip to content

Sarmacka śmierć w czasach baroku

Społeczeństwu sarmackiemu przyszło żyć w czasach licznych wojen i epidemii chorób, które w ostatecznym rachunku pochłaniały wiele istnień ludzkich. Te czynniki miały przemożny wpływ na ukształtowanie się jedynego w swoim rodzaju ceremoniału pogrzebowego. Jak więc wyglądało to na ziemiach polskich i litewskich wśród szlachty w dobie baroku? 

            Niniejsze, krótkie, rozważania należy rozpocząć od stwierdzenia, że myśl o śmierci  i życiu pozagrobowym towarzyszyła człowiekowi w większym stopniu, aniżeli moglibyśmy dzisiaj, wychowani w odmiennych warunkach, przypuszczać. Ówczesna doktryna kościelna, propagowana przez moralistów, mówiła, że „nie ma nic bardziej pewnego jak śmierć człowieka, a nic bardziej niepewnego jak chwila śmierci”. Dlatego też ówczesne społeczeństwo szlacheckie przywiązywało dużą wagę do ostatnich dni swojego życia. Uważali, że śmierć powinna być poprzedzona pojednaniem z Bogiem, w formie przyjęcia sakramentów. Sarmata podporządkowywał się postanowieniom i zaleceniom Kościoła. Przykładowo, ojciec Jana Chryzostoma Paska „zmarł jak najpobożniej i właśnie po chrześcijańsku, w wigilię św. Barbary, do której on miał wielkie nabożeństwo. Z wielką pamięcią i dyspozycją umierał, bo nie w gorączce, ale tak właśnie usypiał”.

(źródło: www.sowa.website.pl)
(źródło: www.sowa.website.pl)

Oczywiście, jeszcze przed śmiercią szanujący się szlachcic musiał spisać testament, w którym wydawał dyspozycje wobec duszy i ciała. Na przykład szlachta Prus Królewskich bardzo często odwoływała się do ewangelii św. Łukasza. Testament musiał zawierać rozporządzenia majątkowe i gorzką prawdą jest, że wielu szlachciców nie potrafiło w obliczu śmierci przebaczyć bliźniemu. Tak np. Krzysztof Konopacki, z prowincji pruskiej, będąc obrażonym na swojego kucharza pisał: „Marcinowi, kucharzowi, myślałem zawżdy dobrze uczynić, ale mię nieposłuszeństwem swym, swawolnym życiem, niewdzięcznością, częstym mię gniewaniem i frasowaniem od tego zrażał, zaczym też gotowa przyczyna”. Jak można się domyślać o wiele lepiej potraktował pozostałą służbę, zapisując im pewne ruchomości. W tego typu dokumentach opisane było pożegnanie oraz ustaleni byli egzekutorzy, którzy prawdopodobnie byli odpowiedzialni za prawidłowe wykonanie poleceń umierającego.

Od momentu śmierci do pochówku musiał upłynąć pewien czas. Okres oczekiwania na pogrzeb wahał się od kilku dni do kilku tygodni. Zdarzały się nawet przypadki, że czas oczekiwania na pochówek wynosił całe lata. Powodów tego stanu rzeczy było wiele. Zwłoki zwykłego szlachcica lub magnata czekały na przyjazd rodziny, która zamieszkiwała różne zakątki Rzeczypospolitej. Przykładowo ciało hetmana Jana Karola Chodkiewicza złożono do grobu równo rok od daty zgonu, tj. 24 IX 1621 r.

1a

W sytuacji, kiedy musiano przełożyć termin pogrzebu, powstawał duży problem z przechowaniem ciała, które mogło ulec szybkiemu rozkładowi. By do tego nie dopuścić, cyrulicy byli odpowiedzialni za odpowiednie zabalsamowanie ciała zmarłego. Zwyczaj ten był „popularny” wśród bogatej szlachty i magnaterii. Jak takie balsamowanie wtedy wyglądało? Podobnie jak we Francji odbywało się  w następujący sposób: pierwszym krokiem było umycie ciała w ługu lub occie, by następnie rozciąć brzuch i usunąć wnętrzności. Oddzielnie wyjmowano
i balsamowano serce, w czaszce natomiast wykonywano poziome nacięcia, przez które usuwano mózg. Bywało i tak, że sarmata życzył sobie przed śmiercią, by serce złożono w ulubionym kościele na oddzielnej ceremonii pogrzebowej. Pochowany w ten sposób został m.in. hetman polny litewski Grzegorz Antonii Ogiński w 1709 r., czy wojewoda krakowski Teodor Lubomirski w 1745 r. Ciekawostką jest fakt, że nawet królowie byli podobnie chowani. Przykładem jest Jan Olbracht, który zmarł w Toruniu (1501 r.), jego ciało przewieziono do Krakowa, jednak serce pozostało na ziemi chełmińskiej i zostało pochowane w kościele świętych Janów, a dokładnie w kaplicy kopernikańskiej.

Wracając jednak do balsamowania zmarłego należy powiedzieć, że nacinano również uda, podudzia, ramiona, plecy i inne części ciała, by usunąć krew, która mogła stanowić pożywkę dla bakterii. Ciało szlachcica ponownie było myte w occie, a nawet w wódce. Następnie wszystkie nacięcia były sypane zasypkami, a ciało smarowane było olejkami.

Józef Simmler "Śmierć Barbary Radziwiłłówny"
Józef Simmler „Śmierć Barbary Radziwiłłówny”

Ważną rzeczą był strój w jakim miał być pochowany szlachcic lub szlachcianka. Ubiór, w jakim składano ciała do grobu nie różnił się krojem od szat najczęściej używanych za życia. I tak do grobów trafiały noszone za życia ciuchy o kroju kontusza czy żupanu. Bywały jednak przypadki, że szlachcice byli chowani w habicie. Jednak tego typu sytuacji w porównaniu do pochówków „zwykłych” było nieporównywalnie mniej.

Będzie błędem nieporuszenie tematyki „trumiennej”, a ta była niezwykle ważna w obyczajowości sarmackiej. Najpospolitsze były trumny drewniane, często zdobione znakiem krzyża. Z biegiem czasu malowano je, najczęściej na kolor czarny. Pojawiał się także kolor czerwony dla większej wystawności. Z kolei szary oznaczać miał pokorę. Trumny były również ozdabiane  materiałami. Tak np. Katarzyna Denhoff, wdowa po Teodorze podkomorzym koronnym, spoczęła w trumnie „aksamitem czarnym, galonem i frędzlą złotą obita była, wszystka w ogniu między czterema piramidami na gradusach czarnym kirem obitych”. W dobie baroku pojawiły się także metalowe trumny, przyozdobione szybką do oglądania zmarłego. Nie należy się więc dziwić, że padały one łupem grabieży wojennych. Oczywiście nieboszczyk był chowany z drogocennymi przedmiotami, czyli z tzw. variami.

Po zakończeniu przygotowań i przyjeździe gości, zwłoki w uroczystej procesji wprowadzano do świątyni. Bywało, że miejsce ceremonii pogrzebowych było jeszcze przed śmiercią wyznaczane przez samego szlachcica. Gdy byli chowani najbogatsi i najważniejsi to konduktom pogrzebowym towarzyszyły chorągwie zbrojnych. Np. na pogrzebie hetmana Stanisława Koniecpolskiego (+1646) oddziały piechoty i dragonii maszerowały w szyku bojowym z muszkietami i chorągwiami pochylonymi ku ziemi. To właśnie na pogrzebach wielkopańskich za trumną niesiono tarcze, szable, pieczęcie kanclerskie i wreszcie buławy hetmańskie. Barokowym zwyczajem pogrzebowym był jeździec (archimimus), który był przyodziany w zbroję zmarłego i odpowiednio ucharakteryzowany jechał za trumną nieboszczyka. Tak właśnie na pogrzebie wspomnianego Stanisława Koniecpolskiego w rolę jeźdźca wcielił się rotmistrz kozacki Piotr Komorowski. Mocno uogólniając można stwierdzić, że im wyżej postawiony szlachcic, im bogatszy, tym w ceremonii więcej było przepychu.

Bardzo ciekawą kwestią są koszty pochówków, bywały one często niebagatelne. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że pogrzeb z „pompą” był dla organizatorów bardzo ważny. Tak więc Jan Kuczborski jeszcze za życia żądał by wyprawiono mu pogrzeb za 80 000 złp. Na co były przeznaczane takie kwoty? Oczywiście na noclegi dla gości, muzyków, służbę kościelną i stypę. Taki przepych bywał niekiedy krytykowany. Przykładem służy nam Albrycht Stanisław Radziwiłł, który pisał,  że „wszystko to barbarzyński wynalazek, przywłaszczony z obcych pogrzebów”.

Równie ciekawe co koszty pogrzebów były spory do jakich dochodziło po samym pogrzebie. Takie sytuacje miały miejsce niezwykle często. Np. po śmierci Jana Karola Chodkiewicza rozgorzał spór o spadek pomiędzy jego córką a drugą żoną zmarłego hetmana. Ponuro wyglądały ostatnie dni innego magnata z kresów- Janusza Ostrogskiego. „Ledwo co umarł, tegoż dnia na kredce lada jako ciało zacnego pana włożywszy, pan wojewoda bełski, który z panem wojewodą Racławskim na ten czas obecni byli, pospołu z księżną panią krakowską ciało powieźli do Czmiellowa, tam gdzie wszystkie karby nieboszczyk zamykał”. Ostatecznie magnaci, którzy przybyli do Czmielowa siłą otworzyli skarbiec, a następnie podzielili się znalezionymi tam pieniędzmi i kosztownościami.

Jak widać ceremoniał pogrzebowy był bardzo ważnym elementem kultury sarmackiej epoki baroku. Oczywiście poruszone tu zostały tylko niektóre kwestie i zostały potraktowane dość pobieżnie. Jednak mogą one nakreślać jak wyglądały pogrzeby w czasach nowożytnych.