Skip to content

Teodora Krajewska – bośniacka dr Quinn

W latach 90. w niedzielne popołudnia poza rosołem w domach wielu polskich rodzin gościł amerykański serial Dr Quinn, a w rolę lekarki wcieliła się aktorka Janne Simour. Fabuła serialu opierała się na wątku lekarki, która po ukończeniu szkoły medycznej została oddelegowana do pracy na tzw. dziki zachód, gdzie wśród mało rozgarniętych mieszkańców niosła światełko zachodniej cywilizacji. Przypominając sobie te niezapomniane niedzielne popołudnia, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w ówczesnej Europie takich Dr Quinn było co najmniej kilka, w tym również Polka – Teodora Krajewska.

Teraz ze słonecznego Dzikiego Zachodu proponuję przenieść się na nie mniej dzikie Bałkany, gdzie w 1893 r. wylądowała absolwentka szwajcarskich uczelni wyższych Teodora Kosmowska, po mężu Krajewska. Ta urodzona w 1854 r. warszawianka wychowywała się w typowej dla ówczesnych czasów rodzinie inteligenckiej. Ojciec, Ignacy Kosmowski, zajmował się pracą w szkole, jej matka natomiast, Seweryna z Główczyńskich, wychowywaniem córek, którymi to hojnie obdarzyła swojego męża (Teodora miała 7 sióstr). Z ciekawostek należy wspomnieć, że rodzina Kosmowskich przyjaźniła się z rodziną Skłodowskich, natomiast przyszła noblistka dzieliła dziecięce zabawy z pannami Kosmowskimi.

Maria Skłodowska
Teodora Krajewska znała Marię Skłodowską z czasów dzieciństwa.

Teodora, wzorem innych panien z dobrych domów, najpierw ukończyła prestiżowe II Gimnazjum Żeńskie w Warszawie, a następnie, idąc wydeptaną ścieżką ówczesnych pań, wyszła za mąż za Ignacego Krajewskiego. Ślub ten, a następnie pogrzeb męża, który zmarł po kilku latach małżeństwa, stanowił punkt zwrotny w dość monotonnym życiu przyszłej „bośniackiej dr Quinn”. Wówczas jako młoda wdówka Pani Krajewska wbrew woli rodziców i powszechnie panującej modzie zamiast pogrążyć się w wieloletniej żałobie lub wyglądać ponownego zamążpójścia, postanowiła zrobić coś, co w ówczesnym kraju nadwiślańskim wydawało się szaleństwem. Tym kontrowersyjnym postępkiem, potępianym przez część ówczesnego społeczeństwa, było udanie się Teodory na studia medyczne do Szwajcarii, gdyż wówczas ani w Warszawie, ani tym bardziej konserwatywnej Galicji nikt nie dopuszczał do siebie myśli, że w ławie akademickiej może zasiąść białogłowa.

Decyzja o podjęciu studiów w takim czasie nie należała ani do łatwych, ani tym bardziej do przyjemnych. Duże znaczenie w wyborze dalszej kariery mieli przyjaciele męża, w tym jeden z największych polskich pozytywistów, idol młodzieży, (także Krajewskiej) Aleksander Świętochowski. Należy jednak podkreślić z całą stanowczością, że Teodora od najmłodszych lat bardzo szybko zdobywała wiedzę i świetnie sobie radziła w szkole. Po lekturze jej wspomnień myślę, że nie będzie nadużyciem stwierdzenie, iż była chorobliwie ambitna, co mogła dopiero udowodnić w trakcie swojej medycznej kariery. W Szwajcarii utrzymywała się głównie ze stypendium, które otrzymała jako zaledwie jedna z 3 kobiet od niechętnego płci pięknej hrabiego Władysława Platera, mecenasa młodzieży akademickiej. Podczas gdy koleżanki rozglądały się za kandydatami na mężów, Teodora nie tylko pilnie zdobywała wiedzę, ale również działała w organizacjach polonijnych. Przyszła doktor medycyny była osobą swoich czasów, pozytywistką, feministką i przede wszystkim patriotką. Świadczy o tym nie tylko jej zaangażowanie w sprawy Polonii w Szwajcarii, ale również jej obecność w strukturach Koła Polskiego w Sarajewie, jedynej organizacji polonijnej działającej w Bośni i Hercegowinie w okresie austro-węgierskim. Nauka, działalność polityczna i towarzyska zajmowały Teodorę na studiach. Na początku lat 90. XIX wieku, Teodora opuściła mury uniwersyteckie z tytułem lekarza.

Aleksander Świętochowski
Aleksander Świętochowski dla Teodory był „idolem”.

Jak to często bywa, jedno mało istotne wydarzenie może zmienić całe życie, tak też było w przypadku Krajewskiej, która mając co prawda dyplom lekarski, nie mogła wrócić do Warszawy, gdyż nie miała szans na jego nostryfikację i tym samym pracę w zawodzie. Z pomocą przyszło jej wówczas ogłoszenie wiszące na jednej ze ścian, na którym widniała propozycja podjęcia pracy w dalekiej mentalnie, ale dość bliskiej geograficznie Bośni i Hercegowinie. Ogłoszenie co ciekawe było skierowane do pań lekarek – miały one w tym egzotycznym kraju zajmować się podług pomysłu ówczesnego zarządcy, Benjamina Kállaya, leczeniem tamtejszych muzułmanek. Było to o tyle istotne, że dotychczas jedyni lekarze pracujący w Bośni i Hercegowinie to mężczyźni, którzy z racji obostrzeń występujących w islamie nie mogli badać pacjentek wyznających tę religię, co często prowadziło do tragicznych w skutkach pomyłek medyków lub w ogóle odmowy pomocy niewiastom. Dlatego oświecony Węgier za namową swojej żony i przy poparciu lekarzy postanowił utworzyć posadę lekarza, którą miałaby piastować kobieta. Pierwszą taką lekarką była Czeszka Anna Bajerova, lecz po roku zrezygnowała z tej funkcji, robiąc tym samym miejsce dla Krajewskiej. Półwysep Bałkański nawet dzisiaj jest uważany za teren egzotyczny, co więc mieli sądzić ludzie przed zgoła 150 laty, kiedy to niektóre encyklopedie donosiły, iż mieszkańcy tamtych terenów posiadają ogony? Nie dziwi wahanie Krajewskiej, która po raz kolejny zwróciła się do swojego przyjaciela Miłkowskiego. Wytrawny pisarz, znany ze swoich przygód na Bałkanach i tym razem nie zawiódł. Ostatecznie Teodora Krajewska w 1892 r. otrzymała możliwość pełnienia pracy w Bośni i Hercegowinie. Praktykę lekarską ze względu na formalności i naukę języka rozpoczęła zaś rok później.

W tym miejscu zaczyna się rola Krajewskiej jako tytułowej „Dr Quinn”. Na jej przykładzie widać, jak mocno były zakorzenione w świadomości niektórych pozytywistów idee pracy u podstaw. W swoich wspomnieniach Krajewska nie raz zwraca uwagę na przeciwności losu, z którymi się musi bohatersko zmagać, zapaść cywilizacyjną Bośni i Hercegowiny i swoją misję niesienia postępu. Była lekarką, edukatorką i powiernicą wielu tajemnic. Pod tym względem jej wspomnienia to źródłowy unikat, gdyż miała ona wstęp do tych części muzułmańskich domów, które były dostępne wyłącznie dla kobiet, niestety prawie zawsze niepiśmiennych.

Nie miała zbyt dobrej opinii o mieszkańcach Bośni i Hercegowiny. W pamiętniku szczególnie dostaje się muzułmanom – często wytyka im wstecznictwo, religijny fanatyzm i brak chęci zmian. Z drugiej strony przyjaźni się z niektórymi tzw. „postępowymi muzułmanami”. Serbów nie lubiła ze względu na ich rusofilizm. Największą sympatią darzyła zaś Chorwatów. Generalnie jednak grono jej przyjaciół tworzyli obcokrajowcy, którzy w liczbie kilku tysięcy przybyli do Bośni i Hercegowiny, by tworzyć tam podwaliny nowoczesnej administracji, po tym gdy w 1878 r. ten były vilajet turecki został poddany pod kontrolę Austro-Węgrom.

Po kilku latach pobytu w Travniku, gdzie była jedną z najbardziej szanowanych osób w mieście, przeniosła się do stolicy kraju, Sarajewa. Tutaj poza pracą lekarską, jak już zostało napisane, zaangażowała się w prace na rzecz Polonii. Ponadto prowadziła lekcje w szkole dla dziewcząt. W rodzinne strony wracała rzadko, gdyż gros obowiązków nie pozwalał jej zbyt długo zajmować się innymi sprawami. Jednak nawet w czasie wolnym działała na rzecz kobiet na Bałkanach. W 1897 r. w Zakopanem wygłosiła wykład na temat sytuacji kobiet muzułmańskich w Bośni i Hercegowinie.

Bez wątpienia Teodora Krajewska była jedną z czołowych polskich feministek, chociaż nigdy sama o sobie tak nie mówiła. Jej działalność lekarska i społeczna była skierowana na podnoszenie wśród kobiet świadomości znaczenia higieny. Ponadto Krajewska to gorąca orędowniczka otwarcia wszechnic dla studentek.

Nie ograniczała się jednak, jak ma to miejsce w przypadku niektórych feministek, wyłącznie do teorii. Teodora była człowiekiem czynu, dlatego poza nauką w szkole i pisaniem do gazet prowadziła pionierskie badania nad chorobami układu kostnego, w tym osteomalacją – o wynikach jej pracy mogli dowiedzieć się uczestnicy Międzynarodowego Kongresu w Genewie w 1896 r. i Międzynarodowego Kongresu Kobiet organizowanego przez najprzedniejszą feministkę tamtych czasów, Linę Morgerstern.

Jej działalności nie przerwał nawet wybuch I wojny światowej, gdzie kilkaset metrów od domu, w którym mieszkała, od strzałów Gavrila Principa zginął arcyksiążę Franciszek Ferdynand. Również po jej zakończeniu, gdy gros Polonii dotąd pracującej w Bośni i Hercegowinie wrócił do nowo wskrzeszonej II Rzeczpospolitej, Teodora Krajewska zdecydowała się pozostać na Bałkanach. Pracowała tam już jako poddana Kardżordźewićów do 1922 r. W 1928 r. po otrzymaniu nagrody od władz miasta za swoją wieloletnią pracę zdecydowała się wrócić do rodzinnej Warszawy. Jednak stolica Polski była już zupełnie innym miastem niż to, które opuszczała prawie pół wieku wcześniej. Nie mogła się przyzwyczaić do nowego miejsca. Podczas gdy w Sarajewie wszyscy ją znali i szanowali, w Warszawie była anonimową staruszką.

Osoba, która całe życie poświęciła, by pomagać innym, ostatnie lata życia spędziła w towarzystwie kota, gdyż przyjaciół zostawiła na Bałkanach, rodzina zaś przeniosła się na południe kraju. Osamotniona i rozgoryczona zmarła w 1935 r.

Konkludując, Teodora Krajewska była typową przedstawicielką swojej epoki. O ile filmowa „Dr Quinn” odnalazła szczęście zawodowe i osobiste, o tyle w przypadku Krajewskiej historia nie przewidziała takiego happy endu. Chociaż sukcesów w karierze zawodowej nie można jej odmówić, czuła się jednak niedoceniona, przede wszystkim ze strony swoich zwierzchników. Obiektywnie jej dokonania na tym polu należy zaliczyć na plus. O ogromie jej pracy świadczą rokrocznie publikowane sprawozdania w fachowych czasopismach medycznych. Zdecydowanie gorzej wiodło jej się w życiu prywatnym. Mając zawsze czas dla innych, nie znajdywała go już dla siebie. Potem w ostatnich latach coraz częściej zadawała sobie pytanie: czy było warto?

Bibliografia

Krajewska T., Pamiętnik, Kraków 1989.

Benešić J., Osiem lat w Warszawie, Warszawa 1985.

Kraljačić T., Kalajev režim u Bosni i Hercegovini 1882-1903, Sarajevo 1987.

Necas C., Dr. med. Teodora Krajewska. Lekarka urzędowa w Dolnej Tuzli i Sarajewie, Archiwum Historii i Filozofii Medycyny, t 50, nr 1, 1987, s. 75-98.

Czajecka B., Z domu w szeroki świat, Kraków 1990.