Skip to content

„Wódka gorsza niż diabeł”. Kilka słów o kulturze spożywania alkoholu przez mieszczan i chłopów polskich w czasach nowożytnych

Od wielu lat tematyka życia codziennego warstw społecznych zamieszkujących ziemie dawnej Rzeczpospolitej cieszyła się wśród historyków ogromną popularnością. Oczywiście najwięcej uwagi poświęcono najbogatszym mieszkańców Korony i Litwy, czyli szlachcie i magnaterii. Niemniej jednak inne warstwy społeczne z wielu względów zasługują również na zainteresowanie, chociażby na fakt, iż stanowili ilościowo większe grupy niż stan uprzywilejowany.

Niniejszy artykuł rozpocznę od  warstwy mieszczańskiej, która podobnie jak szlachecka,  była mocno zróżnicowana majątkowo. Z dużym uproszczeniem można przyjąć, że alkohole spożywane przez bogaty patrycjat większych miast nie odbiegały jakością od trunków spożywanych przez szlachtę czy magnaterię. Z kolei trunki spożywane przez ubogich „łyków” w miastach królewskich czy prywatnych często były zbliżone jakością i rodzajem do tych pitych przez chłopów.  Wspominał o tym Potocki w swych Moraliach opisując sądy wiejskie i miejskie:

Szlachta wino, chłopi zaś, że ich nie stać na nie

Gorzałkę sądząc piją, jako i mieszczanie.

Wspólne spożywanie alkoholu było jednym z rytuałów cechów rzemieślniczych, z których wiele w większych miastach posiadało własne gospody cechowe. Zresztą rozmaitych szynków, winiarni i piwnic, było w ówczesnych miastach (zwłaszcza tych większych)  bez liku. W połowie XVII wieku na samym warszawskim rynku staromiejskim było 17 tego typu lokali. Niecodziennym przykładem wzorów pijaństwa wśród bogatych mieszczan były uczty
i biesiady urządzane w gdańskim Dworze Artusa, będącego centrum tamtejszego życia towarzyskiego, a którego lata świetności przypadły na przełom XVI i XVII wieku. Podawano tam przede wszystkim piwo, zaś atmosfera tych biesiad gromadzących iście międzynarodowe towarzystwo nie odbiegała zasadniczo od panujących na dworach magnackich czy szlacheckich.

 

Co pili mieszczanie?

Bogaci mieszczanie pijali głównie wino, warto w tym miejscu jednak zauważyć, że w przeciwieństwie do stołów magnackich, wódka cieszyła się uznaniem nawet wśród nich już w pierwszej połowie XVII wieku. Przykładowo wódki: anyżowa, cytrynowa i cynamonowa podawane były obok małmazji na bankietach na warszawskim ratuszu w 1605, 1631 i 1645 roku. Spożycie gorzałki u schyłku XVII wieku znacząco wzrosło, przybierając w następnym stuleciu charakter masowy. Np. w Elblągu wypijano cztery, w Toruniu zaś siedem litrów wódki. Również piwo było spożywane w dużych ilościach. Jednak od połowy XVII wieku konsumpcja tego trunku zaczęła spadać, a sytuacja była widoczna w szczególności w dużych miastach Prus Królewskich. Co było powodem tego spadku? Otóż popularne wśród mieszczan stało się wino, zwłaszcza francuskie znad Renu. Ograniczona była jednak konsumpcja popularnych w Rzeczypospolitej ciężkich i słodkich win węgierskich, które należały do najdroższych trunków na stołach mieszczańskich.

 

Źródło: http://mojegrady.blogspot.com
Źródło: http://mojegrady.blogspot.com

 

 

Biedni chłopi

Oczywistym jest, że wzory konsumpcji warstwy chłopskiej odbiegały znacznie od wzorów jakie obowiązywały wśród szlachty, a także zamożniejszego mieszczaństwa. Niewątpliwie uwaga ta dotyczy także zjawiska spożycia alkoholu. Względy ekonomiczne powodowały, że chłopi musieli spożywać tańsze trunki, przede wszystkim piwo, a dopiero na drugim miejscu gorzałkę. Piwo pozostawało najbardziej podstawowym gatunkiem alkoholu na wsi i odmianę w tym względzie miał przynieść dopiero wiek XIX. Niemniej sposób picia ludności wiejskiej, już od XVII wieku, jeżeli znalazła już ku temu okazję, polegał na dążeniu osiągnięcia stanu maksymalnego zamroczenia alkoholem przy jak najtańszym koszcie. Dlatego też pito zazwyczaj bez zakąsek, stąd też rosła popularność mocnej gorzałki. O pijaństwie chłopów wspomina już jedna z satyr Marcina Bielskiego (świadcząca zresztą o względnej zamożności XVI-wiecznego chłopa):

 

Wina i mocnych trunków by nie szykowano,

Kto by je śmiał szynkować, by mu je zabrano;

Bo wnet chłopi szaleją gdy sobie podpiją,

Zwłaszcza winem węgierskim albo małamazyją.

Rzadko chłop bywa trzeźwy, zawżdy się popiją

[…] Gorzałki się opiją, śmierdzą nam przez skórę

A wżdy chcą mieć  nad nami trzeźwiejszymi górę.

 

Z racji tego, że warstwa chłopska najczęściej raczyła się trunkami w karczmach czy zajazdach, a więc miejscach z natury rzeczy najbardziej eksponowanych, stąd też w relacjach wielu podróżników (zwłaszcza doby saskiej) można spotkać się z informacjami o podpitych czy pijanych chłopach. W końcowych dekadach Polski przedrozbiorowej wódka była pita w mniejszych ilościach na ziemiach zachodnich i północnych, (gdzie nadal królowało piwo), jednak im dalej na wschód od Wisły jej spożycie wzrastało. Na ziemiach ukraińskich
i białoruskich wódka w tym czasie prawie wyparła piwo, stając się najpowszechniej konsumowanym rodzajem alkoholu wśród chłopów. Podobnie jak w trakcie szlacheckich biesiad, także i wśród pijących chłopów dochodziło do nieraz krwawych awantur i burd.

 

Źródło: http://mojegrady.blogspot.com
Źródło: http://mojegrady.blogspot.com

 

 

Propinacja i karczmy

Podstawową instytucją wywierającą wpływ na zjawisko spożycia alkoholu na terenach wiejskich był przymus propinacyjny, będący jednym z elementów ograniczania przez właścicieli folwarków wszelkich kontaktów z rynkiem pozadominalnym. Instytucja ta ewoluowała, osiągając swój „klasyczny” kształt w XVIII wieku. Właścicielem karczmy był wówczas panujący, który w ramach tzw. regale dysponował także przymusem propinacyjnym. W miejscowościach objętych tym przymusem działali specjalni rzemieślnicy, , którzy z polecenia władcy trudnili się wyrobem miodów i piw. Stopniowo prawo propinacji drogą nadań książęcych i monarszych było cedowane na Kościół i możnych. W XV wieku co prawda starostowie królewscy zaczęli utrudniać sprowadzanie piwa do wsi duchownych
i szlacheckich, by zmusić ich właścicieli do wywozu trunków z miast królewskich, jednak Jan Olbracht w przywileju z 1496 roku wyraźnie zagwarantował panom dóbr jak i zarówno ich poddanym wolność w sprowadzaniu i warzeniu trunków. Wynika z tego jasno, że nie znano wówczas przymusu propinacyjnego wobec chłopów. Jako reguła zaczął się on upowszechniać dopiero w XVII wieku, przy czym ustawodawstwo sejmowe nie zajmowało się nim aż do 1768 roku, kiedy to w związku z dążeniem niektórych magnatów do oczynszowania chłopów postanowiono, że w wypadku jego wprowadzenia prawo do propinacji pozostawało przy dziedzicu.

Instytucją bezpośrednio powiązaną z prawem propinacyjnym była karczma. Była ona miejscem spotkań, zabaw, w niej odbywały się chrzciny, wesela czy pogrzeby. Znana na ziemiach polskich już od wczesnego średniowiecza, karczma wywierała przemożny wpływ na życie gromady wiejskiej, będąc dla niej instytucją równie podstawową co kościół. Pod koniec średniowiecza na ziemiach polskich można było spotkać karczmy stanowiące własność dziedzica dóbr, proboszcza, sołtysa a nawet chłopów. Wraz z wykupem sołectw przez szlachtę i rozwojem przymusu propinacyjnego przez szlachtę na wsi pozostały jedynie dwa rodzaje karczmy – szlachecka i należąca do proboszcza czyli tzw. karczma plebańska, która zanika później, ale na niektórych terenach czynne były jeszcze w początkach XIX stulecia.

W karczmach będących głównym miejscem spotkań ludności wiejskiej zatrzymywali się także często podróżujący po kraju cudzoziemcy. Fakt ten połączony z charakterem chłopskich biesiad, które zazwyczaj odbywały się właśnie w karczmach niewątpliwie przyczynił się do powstania licznych relacji opisujących pijaństwo polskich chłopów. Był to zresztą tylko jeden z wielu mankamentów tych lokali – w większości relacji cudzoziemców opisujących pierwszą Rzeczpospolitą wciąż przewijającym się motywem jest narzekanie na jakość miejscowych karczem i zajazdów. Jak wspomina Werdum bawiący w listopadzie 1670 roku w karczmie w Zajączkowie koło Gniewu wspominał: z całej wsi chłopi z żonami i z dziećmi, parobkami, dziewkami wszyscy w niedzielę wieczór przy muzyce i tańcu zapełniali karczmę i hałasowali wściekle, w styczniu zaś 1671 roku w karczmie w Rogowie na północnym Mazowszu: Karczma, w której miałem mieszkać, była pełna pijanych chłopów i szlachty, jak to wieczorem w niedzielę zwyczajem jest w całej Polsce. Spotkania takie rodziły także konflikt interesów pomiędzy szukającymi miejsca do spoczynku podróżnymi a biesiadującymi w karczmie chłopami.

                W drugiej połowie XVIII wieku wódka stanowiła już na niektórych terenach podstawowy trunek alkoholowy pijany przez chłopów. Już wówczas zauważano, że nadmierna konsumpcja alkoholu prowadzi do wielu patologii wśród mieszkańców wsi
i małych miasteczek. Piętnował to zjawisko zmarły w 1733 roku bernardyn, gwardian klasztoru w Skępem w Ziemi Dobrzyńskiej, Serafin Gamalski w wierszowanym utworze Wódka z eliksirem, którego kolejne części nosiły tytuły: Gorzałka bezbożna, Wódka poczesna bezbożna, Wódka gorsza niż diabeł, Czarownica gorzałka itp.

Jak widać kultura spożywania alkoholu była dość barwna. Niemniej jednak należy zwrócić uwagę na fakt, iż skład i „moc” alkoholi spożywanych przez mieszczan czy chłopów różnił się od dzisiejszych trunków wysokoprocentowych.