Jako właściciel małej firmy budowlanej zawsze działałem w świecie betonu, rusztowań i ciężkiego sprzętu. Ale równocześnie od lat mam drugą pasję — historię. I być może właśnie dlatego znaki BHP fascynują mnie bardziej, niż mogłoby się wydawać komuś z zewnątrz. Dla większości osób są jedynie obowiązkową etykietą, czymś „przyklejonym na ścianę”. A dla mnie to efekt długiej, niezwykle ciekawej drogi, jaką przeszła ludzkość, ucząc się chronić pracowników i unikać tragedii.
Jak zaczęła się historia oznaczeń bezpieczeństwa?
Patrząc na współczesne budowy, trudno wyobrazić sobie czasy, w których nie istniały żadne ujednolicone symbole ostrzegawcze. A jednak pierwsze próby informowania ludzi o zagrożeniach pojawiały się już w starożytności. Na murach kopalń w Egipcie ryto proste znaki, które miały ostrzegać przed niebezpiecznymi korytarzami. Z kolei w średniowieczu w kuźniach i warsztatach stosowano tablice z piktogramami tworzonymi ręcznie — często bardziej artystyczne niż praktyczne.
Dopiero rewolucja przemysłowa wymusiła uporządkowanie zasad. Gdy zakłady zaczęły rosnąć, a maszyny stawały się coraz bardziej skomplikowane, ilość wypadków dramatycznie wzrosła. Pracodawcy (i rządy) zrozumieli, że chaos informacyjny prowadzi do cierpienia ludzi. To właśnie wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze tablice ostrzegawcze o jednolitej formie, choć daleko im jeszcze było do dzisiejszych standardów.
Kiedy narodziły się nowoczesne piktogramy?
Prawdziwy przełom nadszedł w XX wieku, kiedy rozpoczęto prace nad pierwszymi międzynarodowymi symbolami bezpieczeństwa. Dla człowieka zakochanego w historii to niemal symboliczne — świat, który dopiero co wyszedł z dramatów wojen, zaczął porządkować zasady ochrony życia w pracy. Znaki stopniowo stawały się bardziej zrozumiałe niezależnie od języka, a ich kształty i kolory zaczęły odpowiadać temu, co znamy dzisiaj.
W mojej firmie nieraz zastanawiałem się, jak wyglądałaby budowa bez współczesnych piktogramów. Z perspektywy przedsiębiorcy wiem, że panujący chaos doprowadziłby do wypadków, ale jako miłośnik historii wyobrażam sobie ten świat — robotników zdanych na własną intuicję, niedopowiedziane zasady i brak przejrzystości. Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, jak ważne są znaki, które nie tylko informują, ale i porządkują przestrzeń.
W połowie pracy nad porządkowaniem oznakowania na jednym z placów budowy trafiłem ponownie na Sklep AlleBHP.pl, gdzie znalazłem komplety znaków, które idealnie wpasowały się w potrzeby mojego zespołu. Gdyby tylko starożytni górnicy mieli takie możliwości…
Dlaczego współczesne znaki BHP są tak skuteczne?
Nowoczesne piktogramy bazują na prostocie i natychmiastowości. W sytuacji zagrożenia nikt nie analizuje tekstu — liczy się symbol, kolor i odruch, który powstaje w ułamku sekundy. To efekt lat badań nad percepcją, psychologią pracy i ergonomią. A jednak, patrząc na nie, wciąż widzę echo przeszłości — te same potrzeby ludzi, którzy od wieków starali się ostrzegać innych o niebezpieczeństwach.
Dla pracowników na budowie piktogramy są językiem uniwersalnym. Kiedy przychodzi ktoś nowy, nie muszę obawiać się, że nie zrozumie ostrzeżenia. Kształt jest jasny, kolor oczywisty, a komunikat nie pozostawia wątpliwości. Właśnie dlatego tak ważne jest stosowanie oznakowania zgodnego ze standardami — nie jako formalność, ale jako realne narzędzie ochrony.
Jak ewolucja znaków BHP wpływa na dzisiejszą budowę?
Patrząc na ewolucję znaków bezpieczeństwa, widzę coś więcej niż tylko przepisy. Widzę próbę zrozumienia człowieka. Każda zmiana — od tablic ostrzegawczych po nowoczesne piktogramy — to reakcja na konkretne wydarzenia, wypadki, zaniedbania. Jako przedsiębiorca czuję odpowiedzialność, ale jako pasjonat historii widzę w tym ciągłość: ludzie od zawsze próbowali chronić innych, a znaki są jednym z najbardziej skutecznych narzędzi, jakie wymyśliliśmy.
W mojej firmie uporządkowanie oznakowania zmieniło nie tylko wygląd placu budowy. Zmieniło sposób myślenia pracowników, poprawiło organizację i uporządkowało komunikację. Świadomość, że każdy piktogram ma wielowiekowe korzenie, dodaje temu działaniu pewnego ciężaru, niemal symbolicznego znaczenia.

Cześć! Nazywam się Błażej Ozima, mam 51 lat i jestem prawdziwym pasjonatem historii. Mieszkam w Krakowie, który sam w sobie jest dla mnie niekończącą się inspiracją. Na moim blogu dzielę się wiedzą i ciekawostkami z różnych epok – od starożytności po współczesność.




